Remigiusz Mróz jest dosyć nierównym pisarzem. Raz pisze książkę, którą się po prostu połyka, nie patrząc na to, że właściwie to wypadałoby już pójść spać, bo rano będzie się wyglądać jak zombie, a raz pisze coś mega słabego. Pierwszy tom cyklu "W kręgach władzy", "Wotum nieufności", niesamowicie mi się spodobał - do tej pory sądzę, że to najlepsza książka Mroza, jaką do tej pory przeczytałam. Myślałam, że drugi tom również mnie zachwyci, niestety jednak spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Już dawno nie czytałam nic tak słabego.
Po wypadku Patryka Hauera nic w polskiej polityce nie jest już takie samo. Ponieważ poseł UR-u został tymczasowo wykluczony z życia politycznego - jest w śpiączce farmakologicznej - konstruktywne wotum nieufności staje się bezzasadne, nie można bowiem obalić rządu bez wskazania kandydata na nowego premiera. Kto więc stanie się takim kandydatem i uzyska potrzebną większość głosów? Jak przyjmie taką sytuację Hauer, kiedy już się wybudzi, w dodatku sparaliżowany od pasa w dół?






