Jakiś czas temu opowiadałam Wam o moim powrocie do "Wesela". Zwróciłam przy tym uwagę na występujące w dramacie kobiety - trzy siostry Mikołajczykówny, chłopki z podkrakowskich Bronowic. Jest zatem Anna ("Gospodyni"), żona znanego malarza i posła Włodzimierza Tetmajera. Dalej - Maria, muza kolejnego malarza - Ludwika de Laveaux, zmarłego w młodym wieku ("Widma"). Wreszcie - Jadwiga, u Wyspiańskiego "Panna Młoda", żona poety Lucjana Rydla. Można się zastanawiać, jak to możliwe, że tacy artyści, takie osobistości - ówcześnie można by nawet powiedzieć "celebryci" - zainteresowali się akurat tymi siostrami? Jak wyglądało dalsze życie tych kobiet, czy takie "mieszane" małżeństwa przetrwały próbę czasu? Czy miłość skończyła się utratą zainteresowania chłopstwem czy może przetrwała lata wzmocniona? Na wszystkie te pytania odpowiedź próbuje znaleźć Monika Śliwińska w biografii, jakiej jeszcze nie było - bo skupiającej się na kobietach, a nie artystach.

Znakomita jest to książka. Naprawdę świetna. Jeśli boicie się biografii, bo myślicie, że "Panny z Wesela" napisane są stylem rodem z Wikipedii, to od razu Was uspokoję - Monika Śliwińska potrafi przekazywać informacje w interesujący sposób. Oczywiście, lata największego spokoju mogą wydawać się nam, jako czytelnikom, nudne. Pamiętajmy jednak, że jest to biografia, więc postarajmy się nie rozpatrywać tego w takich kategoriach - czy w życiu nie potrzebujemy właśnie takiej codziennej, spokojnej nudy? A życie naszych bohaterek w wielu momentach naprawdę bywało burzliwe.