Ludzie lubią naleśniki. Zdarzają się pewnie także i wyjątki, ale badanie statystyczne przeprowadzone na próbie mojej rodziny i znajomych (pełen profesjonalizm ;)) wyraźnie wskazuje, że jest to danie powszechnie lubiane, wykonywane w wielu wersjach - zarówno na słodko (z dżemem, z bananami i nutellą, z serem), jak i na słono (jako element krokietów). A co powiecie na pankejki, lub też (bardziej światowo) pancakes? One także mają rzeszę swoich wiernych fanów, o czym świadczy ogrom przepisów, jakie w Internecie można znaleźć na to danie. Ale, ale - czy słyszeliście o dorayaki? To japoński deser, który składa się z dwóch naleśników (z wyglądu przypominających raczej połączenie pankejków z biszkoptem) przełożonych słodką pastą z czerwonej fasoli azuki. Ja co prawda nie miałam jeszcze okazji spróbować tego smakołyku, jednak po przeczytaniu powieści Duriana Sukegawy z pewnością chciałabym go kiedyś przetestować.
Proszę docenić dzisiejsze zdjęcie, bo są na nim wiśnie japońskie (sakury), takie jak na okładce, w tytule i w ogóle w powieści ;)

