Przejdź do głównej zawartości

Posty

William Szekspir "Kupiec wenecki"

Korzystając z tego, że w tym wydaniu, które zdobyłam, razem ze "Snem nocy letniej" umieszczono także "Kupca weneckiego", wzięłam się również za tę sztukę, bo jak to tak, mieć okazję i nie skorzystać?

"Kupiec wenecki" to jedno z tych dzieł, o których słyszałam, ale nie czytałam, jak zapewne dla sporej części osób. Teoretycznie jest to komedia, jednak nie jest ona tak wesoła jak "Sen nocy letniej", właściwie to akcja rozwija się jak w tragedii, tylko wszystko szczęśliwie się kończy, jak to zwykle w komediach bywa. Mamy parę śmiesznych scen, ale nie aż tak śmiesznych, żeby boki zrywać, chyba że ktoś raczy się żarcikami z serii - i tu cytat - "Mam go od niego. Nie będziesz się gniewał, / Że doktor przespał się ze mną w nagrodę?", którymi obrzuca nas Szekspir na samym końcu. I tu nadchodzi też chwila zwątpienia w geniusz autora - no bo, jak to, Szekspirze, ty też musisz wplatać do swojej sztuki żarciki o seksie, żeby było śmiesznie? Myślał…
Najnowsze posty

Rudyard Kipling "Puk z Pukowej Górki"

Czy bohaterowie Waszych ulubionych książek także lubią czytać? Moi tak. Zarówno w powieściach Lucy Maud Montgomery, jak i Małgorzaty Musierowicz znaleźć możemy wiele wzmianek o książkach, które czytają bohaterowie. Z jednej z powieści Montgomery, "Miłość Pat", zapamiętałam odwołanie do "Puka z Pukowej Górki" Kiplinga. Przez wiele lat zastanawiałam się, o czym ta książka może być, ale nie mogłam się o tym niestety przekonać. Teraz nareszcie mam okazję.

Jak się można spodziewać po tytule, głównym bohaterem powinien być Puk, chochlik znany ze "Snu nocy letniej" Szekspira. Nie jestem jednak pewna, czy tak właśnie należałoby go określić - jest raczej spoiwem łączącym ze sobą wszystkie historie przedstawione w książce, osobą, bez której pozostała dwójka bohaterów, Dan i Una, nie mogło poznać bliżej postaci, które niegdyś zamieszkiwały ich okolice (Pevensey).

Ale o co właściwie chodzi? - można zapytać. Otóż, dwoje dzieci, Dan i Una, odgrywając na łące scenki ze…

Neil Gaiman "Koralina"

Sama już nie wiem, co mam myśleć o Neilu Gaimanie - każdą z jego powieści, którą czytałam, odebrałam zupełnie inaczej. "Księga cmentarna" mnie zaintrygowała, "Amerykańscy bogowie" zniesmaczyli, a "Koralina" zauroczyła.

Główną bohaterką tej cieniutkiej książeczki jest dziewczynka, tytułowa Koralina - nie mylić z Karoliną - która po przeprowadzce do nowego domu odkrywa pewne tajemnicze drzwi (i już tu zaczyna działać na czytelnika magia, bo czy tajemnicze drzwi nie są czymś, co większość ludzi uwielbia?). Matka otwiera je i okazuje się, że są one zamurowane - czy aby na pewno to, co widzą, to prawda? A może drzwi otwierają się tylko dla nielicznych?

Jedną z tych nielicznych jest właśnie Koralina - pewnego dnia murowana ściana znika. Dziewczynka idzie znalezionym korytarzem, po czym przekonuje się, że na jego końcu jest mieszkanie identyczne jak jej własne, a urzędują w nim postacie bliźniaczo podobne do jej rodziców - tylko zamiast oczu mają czarne guziki.…

William Szekspir "Sen nocy letniej"

W ramach wprawki przed "Pukiem z Pukowej Górki" postanowiłam przypomnieć sobie "Sen nocy letniej". Wstyd przyznać, ale już nic nie pamiętałam... A szkoda, bo to dramat ciekawy i skłaniający do przemyśleń.

Znajdujemy tu pomieszanie elementów baśniowych i realistycznych. Z jednej strony mamy opowieść o zakochanych w sobie Lizandrze i Hermii, którzy jednak nie mogą być razem, bo ojciec dziewczyny woli, aby wyszła za Demetriusza (w którym z kolei kocha się Helena). Z drugiej strony czeka na nas baśń o perypetiach Króla Elfów, Oberonie, i Królowej - Tytanii. Pokłócili się oni ze sobą o pazia, Oberon więc, chcąc postawić na swoim, postanawia spłatać Tytanii figla, a jakiego, to już się dowiecie ze sztuki. Oba te wątki splatają się ze sobą, kiedy Oberon postanawia zaingerować w uczucia bohaterów za pomocą miłosnego napoju.

Zacznijmy sobie omawianie moich przemyśleń od postaci rzeczywistych. Tutaj szczególnie interesująca wydała mi się postać Heleny. Dziewczyna ta, zakoch…

Remigiusz Mróz "Zerwa"

Wiele osób mówiło, że cykl o Forście powinien zakończyć się po "Trawersie", mało tego - mi także po przeczytaniu "Deniwelacji" przemknęło to przez głowę. Cieszę się jednak, że odważyłam się sięgnąć po ostatni tom, bo nadrobił on akcją poziom poprzedniego w dwójnasób.

Forst budzi się w szpitalu, nie wiedząc, co się z nim działo przez ostatni czas. Sprawę dodatkowo komplikuje to, co opowiedziała mu Dominika Wadryś-Hansen - a mianowicie, że w górach znowu znaleziono trupa z monetą w ustach... Czy Bestia wróciła? W końcu nigdy nie znaleziono ciała Gjorda... I dlaczego Forst nic nie pamięta?

Ach, czego tutaj nie ma! Autor nikczemnie pogrywa sobie z naszymi emocjami. Jak tak można?! Ani chwili odpoczynku - cały czas nowe pytania, nowe zagadki do rozwiązania. W pewnym momencie już nie wiedziałam, kto jest dobry, a kto jest zły. I ta konsternacja: "Ja już nic nie rozumiem!". Doszło nawet do tego, że Forsta zaczęłam traktować jako głównego antagonistę, a Dominika…

Neil Gaiman "Amerykańscy bogowie"

O rany, jak długo to czytałam! Chyba coś koło miesiąca... Ale nic dziwnego, bo i stron dużo, i mała czcionka, i niewielkie marginesy... A w dodatku nie jest to książka do połykania na szybko - przy niej trzeba zwolnić, bo i nie da się inaczej.

Główny bohater, Cień, właśnie wychodzi z więzienia. Nie może się doczekać, kiedy zobaczy swoją ukochaną żonę Laurę, okazuje się jednak, że dopiero co zginęła w wypadku samochodowym. W pewnym momencie na drodze Cienia staje tajemniczy mężczyzna - pan Wednesday, który oferuje mu niezwykłą pracę i wciąga w świat amerykańskich bogów.

Zastanawialiście się kiedyś, co się stało z lokalnymi bogami, kiedy ich wyznawcy zaczęli przybywać do Ameryki? Wiem, że to dość absurdalne pytanie - no, w końcu ci bogowie nigdy nawet nie istnieli - wyobraźmy sobie jednak, że żyli naprawdę. Czy zostali tam, gdzie byli, czy też może przybyli za swoimi wyznawcami? Co się stanie, jeśli się o nich zapomni?

Jeśli mam być szczera, to średnio mi się ta książka podobała, była …

Książka roku - 2018

Wiem, że sporo po czasie, ale cóż... wystarczy jedno słowo - sesja ;) Tak więc oto przed Wami lutowe podsumowanie roku 2018 - a co!

Zacznijmy sobie od cyferek. W minionym roku udało mi się przeczytać 47 książek. Nie jest to co prawda jedna książka tygodniowo, ale mnie ten wynik i tak zadowala, a to chyba najważniejsze. Może spróbuję w tym roku, ale wiadomo, nic na siłę. Grubaski też trzeba czytać, uzbierać 52 książki z samych cienkich to przecież nie żadna sztuka dla mola książkowego :)

Poznałam kilku nowych pisarzy, polskich i zagranicznych, zaczęłam czytać kryminały (a wcześniej wydawało mi się, że to będzie zbyt straszne) - nie mam w nich co prawda jeszcze wielkiego rozeznania, ale to przyjdzie, mam nadzieję, z czasem.

Żeby nie przedłużać - przedstawię Wam teraz 5 książek, które w tamtym roku uzyskały ode mnie ocenę 10/10 - po kliknięciu w tytuł przeniesiecie się do odpowiedniej recenzji :) Kolejność od dołu zdjęcia (brakuje tylko "Chłopców z Placu Broni", bo już od dawna…