Przejdź do głównej zawartości

Posty

L.M. Montgomery "Emilka szuka swojej gwiazdy"

Szczerze ubolewam nad tym, że nie da się oryginalnego tytułu tej książki przetłumaczyć właściwie - a przynajmniej tak, jak ja w powiązaniu z treścią powieści go rozumiem. Znalazłam trzy tłumaczenia dla "Emily Climbs" - "Emilka szuka swojej gwiazdy", "Emilka dojrzewa", "Emilka dorasta". Jednakże żadne z nich mnie nie satysfakcjonuje, a ja sama nie mam pomysłu na lepsze tłumaczenie. "Emily Climbs" - czy nie chodzi tu o Alpejski Szczyt, na który Emilka pragnie się wspiąć, by "wyryć swe imię na zwoju sławy"? Czy nie ma to powiązania z Alpejską Ścieżką, która pojawia się w tytule autobiografii Montgomery? Czy nie chodzi o trudy wspinaczki po drodze pisarskiej kariery? Polskie tytuły nie są w stanie oddać tej gry słów i znaczeń - niestety - jednak jeśli już miałabym wybrać, to tłumaczenie "Emilka szuka swojej gwiazdy" chyba najbardziej mi się podoba; ma w sobie coś metaforycznego, nie tak jak "Emilka dojrzewa" …
Najnowsze posty

Iwona Czarkowska "Dama z kotem"

Powinna istnieć w świecie literackim oficjalna kategoria "książka na odprężenie, przy której nie trzeba się specjalnie wysilać" :) Ja dosyć rzadko czytam takie powieści - zwykle po prostu wracam do starych, które już znam - jednak oczywiście nie narzekam, kiedy taka już trafi w moje ręce!

Zuzanna Roszkowska, zwana Zu, to najlepsza żona na świecie idealnego męża - Michała oraz matka dwójki dzieci - Jasia i Małgosi. Małżeństwo postanawia wybrać się na rok do wsi Bangladesz, gdzie Michał dostaje nową ofertę pracy. Niespodziewanie jednak ich gospodyni znika dzień po ich przyjeździe, co więcej, przejmuje się tym tylko Zuzanna - reszta mieszkańców Bangladeszu sądzi, że gosposia po prostu gdzieś wyjechała.

Powieść czyta się szybko, jest to taka obyczajówka z delikatnym wątkiem kryminalnym, pełna zabawnych, choć raczej niedorzecznych sytuacji. Niemniej jednak, można się przy niej świetnie zrelaksować - jest humor, duża szczypta absurdu, przyjemni bohaterowie. Czytałam kilka opinii,…

"Jeżycjada" w obiektywie - z wizytą w Poznaniu

Wizyta na poznańskich Jeżycach od lat pozostawała w sferze moich marzeń. W tym roku udało mi się wreszcie zobaczyć miejsca akcji powieści Małgorzaty Musierowicz na żywo - przedstawię je również Wam, dodając od siebie adresy, a cytaty - z powieści wchodzących w skład "Jeżycjady". Miłego spaceru!

1. Mieszkanie Borejków, ul. Roosevelta 5 Chociaż nie jest to pierwsze "borejkowe" miejsce, jakie zobaczyłam w Poznaniu, w tej oto fotorelacji musi znaleźć się na samym szczycie! Gabrysia ruszyła szybkim krokiem i wkrótce znalazła się przed bramą swego domu. Była to piękna, choć zaniedbana kamienica secesyjna, pod numerem piątym ulicy Roosevelta. Jej bramę otaczał szeroki stiukowy fryz z malowniczym motywem wstęgi, a kute w żelazie wielkie drzewo z rozłożystą koroną stanowiło ozdobę balkonów pierwszego i drugiego piętra. Na parterze, nad mieszczącą się w suterenie wytwórnią kołder, znajdowało się mieszkanie Borejków (...) - "Noelka", str. 15
2. Dom Cesi, ul. Słowack…

Kinga Czachowska, Dorota Szczerba "Poznań Borejków"

Od ośmiu lat jestem wielką fanką "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. Nie zliczę, ile razy czytałam "Tygrysa i Różę", "Opium w rosole" czy też "Brulion Bebe B.", które to tomy kocham, obok "Feblika", najmocniej. Wiele razy wyobrażałam sobie, jak wyglądają miejsca opisywane w serii w rzeczywistości; przeglądałam na Internecie zdjęcia tych miejsc, studiowałam mapę Jeżyc. W tym roku wreszcie udało mi się spełnić moje wielkie marzenie i wyjechać na parę dni do Poznania oraz zobaczyć wszystkie te miejsca z "Jeżycjady", na których najbardziej mi zależało (ale o samej wycieczce zrobię jeszcze oddzielny wpis). Teraz chcę się skupić na książce, która trochę pomogła mi zaplanować podróż po poznańskich Jeżycach, a mianowicie o "Poznaniu Borejków".

Książkę tę można właściwie nazwać tematycznym przewodnikiem po Poznaniu. Mamy tu opisane miejsca znane czytelnikom z "Jeżycjady" - chociaż właściwie słowo "opisane&quo…

Lucy Maud Montgomery "Emilka z Księżycowego Nowiu"

Jest kilka rzeczy, które łączą wszystkie bohaterki, jakie wyszły spod pióra Montgomery. Wrażliwość na piękno przyrody, miłość do Wyspy Księcia Edwarda (w przypadku Joanny do Muskoka), umiejętność cieszenia się nawet drobnymi sprawami. A jednak każda z tych bohaterek jest inna, ma inną osobowość, jest po prostu sobą, a nie kopią pozostałych. Nie da się pomylić Ani z Emilką, a Pat z Marigold czy z Janą. Każda jest inna, ale też każda z nich uczy czytelnika dostrzegania pięknego świata dookoła; uczy, aby czasami się zatrzymać i spojrzeć na kolory tworzące zachód słońca, zamiast wiecznie żyć w biegu.

Wiele razy wspominałam, że moją ukochaną bohaterką jest Pat, jednak Emilka plasuje się na drugim miejscu. Czarnowłosa dziewczynka o pisarskich zapędach będzie na zawsze w moim sercu. A jak brzmi jej historia? Przedstawię Wam jej zaczątek...

Emilka Byrd Starr wychowuje się w Majowym Gaju pod opieką ukochanego ojca. Gdy jednak ten umiera na gruźlicę, krewni matki dziewczynki postanawiają zaopi…

Ken Kesey "Lot nad kukułczym gniazdem"

Czuję się bardzo zdezorientowana. "Lot nad kukułczym gniazdem" uznawany jest za klasykę, powieść metaforyczną, ukazującą walkę z okrutną władzą, walkę o wolność. Wokół tej książki krążą same pozytywne opinie, a znalezienie recenzji w jakimkolwiek stopniu negatywnej graniczy niemal z cudem. I pewnie teraz narażę się wielu miłośnikom powieści, ale dla mnie "Lot..." był jedną z najsłabszych książek tego roku.

Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Narratorem jest Wódz Bromden, pół-Indianin, jeden z pacjentów szpitala, udający głuchoniemego. Nie udaje za to, jeśli chodzi o halucynacje - widzi jakąś mgłę, rozmiary przedmiotów są w dużym stopniu zaburzone. Udaje jednak kto inny - McMurphy, który trafił do szpitala, ponieważ wydawało mu się, że udając chorego psychicznie, wymiga się od więzienia.

I tutaj zaczyna się walka o wolność, bowiem w szpitalu rządzi siostra Ratched, Wielka Oddziałowa, która wysyła ludzi na elektrowstrząsy (nawiasem mówiąc, sprawdziłam, co t…

Brandon Sanderson "Elantris"

Brandon Sanderson jest jednym z tych autorów, którzy strasznie wiercą dziurę w brzuchu tym, którzy go jeszcze nie znają, wołając: "Czytaj mnie! Jestem świetny! Wszyscy mnie kochają!", zamiast spokojnie poczekać sobie w kolejce. Pojawia się dosłownie wszędzie i za każdym razem jest bardzo chwalony. Wiedziałam, że nie spocznę, póki nie przekonam się sama, o co tyle hałasu, jednak kiedy udało mi się zdobyć jedną z jego powieści, przez długi czas pomijałam ją w moich czytelniczych planach, obawiając się rozczarowania. Trudne życie książkoholika. Jeśli jesteście ciekawi, czy Sanderson dał radę w starciu z moim krytycznym okiem, zapraszam dalej...

Raoden, książę Arelonu, budzi się pewnego dnia odmieniony przez Shaod. Jego ciało pokryły ciemne plamy, a serce przestało bić, zostaje więc wtrącony do miasta Elantris, siedzibę takich jak on. Dziesięć lat temu Przemiana zrobiłaby z niego srebrzystą istotę o niezwykłej mocy, jednak teraz, kiedy moc odwróciła się z jakiejś przyczyny od mi…