Postanowiłam czytać więcej reportaży, nie tylko takich, które czytałam do tej pory (poruszających tematy społeczne czy z nutą prawa), lecz także reportaży o tematyce politycznej, chcę skupić się zwłaszcza na reportażach o Rosji, Ukrainie, Białorusi, Izraelu i Palestynie. Zobaczymy, co z tych moich planów wyniknie. Jak by nie było, pierwszy taki reportaż już za mną i o nim Wam dzisiaj opowiem.

"Motory rewolucji" podzielone są na trzy części, każda o nieco innej tematyce, choć momentami odnajdujemy też punkty styczne. Część pierwsza, "Zima na Ukrainie", to zbiór króciutkich reportaży o - jak nazwa rozdziału wskazuje - Ukrainie, a konkretnie o Euromajdanie. Olbrzymim plusem jest to, że autor rozmawiał ze wszystkimi - i ze zwolennikami, i z przeciwnikami tego ruchu. Nie mamy tu jednostronnego spojrzenia na sytuację, możemy porównać argumenty obu stron. Przyznam, że porównanie wypadło bardzo ciekawie. Możemy co prawda domyślić się, po której stronie staje Grzegorz Szymanik, ale czy to odejmuje z lektury tak dużo? Myślę, że raczej nie, nie wiem nawet, czy w reportażu politycznym możliwe jest zachowanie całkowitego obiektywizmu. A trzeba przyznać, że tu autor się starał.