niedziela, 23 marca 2025

Między Londynem a Petersburgiem. Justyna Andrulewicz, Joanna Truchel "Zdrajca i Szaleniec"

Jeśli tęskniliście za klimatem Londynu epoki edwardiańskiej, zwłaszcza w mrocznym wydaniu, nie musicie już więcej szukać. "Zdrajca i Szaleniec" spełni wszystkie Wasze oczekiwania. Przy czym pamiętajcie, że jest to tom drugi serii, a zatem lektura "Inspektora i Złodziejki" jest w tym wypadku konieczna! Gwoli ścisłości, dodam jeszcze, że na "Zdrajcę i Szaleńca" składają się dwie części - "Przysługa dla wroga" i "Ostatnia rola", które stanowią integralną całość.


Wydawałoby się, że wszystkie problemy Valentine'a i Caitlin są już za nimi - jednak przed przeszłością ciężko uciec. Do inspektora zgłasza się bowiem jego znajomy jeszcze z czasów rozgrywek z irlandzkimi rewolucjonistami - doktor Kildare, który prosi o pomoc w aresztowaniu jego syna, członka Irlandzkiego Bractwa Republikańskiego. Chociaż właściwie trudno nazwać to prośbą - w gruncie rzeczy jest to po prostu szantaż...

Często bywa tak, że tom drugi znacząco odbiega poziomem od pierwszego. Tymczasem po lekturze obu tomów mogę szczerze powiedzieć, że o ile "Inspektora i Złodziejkę" można było określić mianem powieści co prawda nieidealnej, ale z ogromnym potencjałem, to już od "Zdrajcy i Szaleńcy" wprost nie mogłam się oderwać. Niesamowite, jak bardzo na przestrzeni tych dwóch tomów warsztat pisarski autorek poprawił się - dodano więcej klimatycznych opisów i ciekawostek historycznych (w końcu Justyna i Asia prowadzą profil o epoce wiktoriańskiej i edwardiańskiej @victorian_fiveoclock - bardzo umiejętnie wykorzystały swoją wiedzę!). Widać, że powieść napisały osoby, które w researchu na temat opisywanej przez nie epoki siedzą aż po same uszy, a nie takie, które chciały napisać powieść historyczną, ale nie chciało im się wejść w szczegóły epoki. Przy czym widać ogromny szacunek do czytelnika w tym, że w posłowiu autorki wskazują, które wydarzenia stanowiły dzieło ich wyobraźni i nie miało miejsca w rzeczywistości.

Nadzieja nie umiera powoli. Zostaje zamordowana nagle, bez ostrzeżenia, jak podczas rabunku nocą. Uduszona garotą lub zastrzelona z bliska. Jeszcze ciepła, tkwi w martwym ciele porzuconym na bruku i czeka, aż zejdą się gapie i obwieszczą jej koniec. A potem pojawia się znowu, świeżutka, pełna blasku, kusząca obietnicą odkupienia.

Być może pamiętacie, że nie do końca polubiłam się z głównymi bohaterami - Valentinem i Caitlin. Duży wpływ miało na to to, że w pewnych sytuacjach nie do końca rozumiałam ich tok myślenia i kierujące nimi motywy. Także tutaj autorki dołożyły jeszcze większych starań, sprawiając, że nie było już momentów, w których czułabym się zagubiona w akcji, wręcz przeciwnie, dużo lepiej rozumiałam bohaterów i mogłam im tym mocniej kibicować. Nadal nie mogę powiedzieć, że to bohaterowie, z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić, ale niewątpliwie są bardzo dobrze napisani. Zaczęliśmy także odkrywać jeszcze więcej kart z ich historii, a zwłaszcza historii Caitlin, dzięki licznym retrospekcjom. Dowiadujemy się dużo o petersburskiej epoce życia naszej bohaterki, a to, jak korelowała ona momentami z bieżącą akcją, było niesamowite. O tym, co się działo jeszcze przed akcją całej serii, w Dublinie i Petersburgu, można by pewnie napisać całą serię prequeli, więc cieszę się bardzo, że takie retrospekcje się pojawiły - jestem ich olbrzymią fanką! Nadal też zastanawiam się, jak można tak dobrze pisać we dwie - nie jestem w stanie odróżnić od siebie fragmentów pisanych przez obie autorki. Ot, tajemnica!

Na uwagę zasługuje także rozwinięcie wątków bohaterów drugoplanowych. Swoje własne rozdziały otrzymują takie postaci, jak Hope, Edmund czy też Ivy, i wszystkie są niezmiernie intrygujące. Autorki zarzuciły wędkę z przynętą w postaci retrospekcji Hope oraz wzmianek o małżeńskiej przeszłości Ivy... i to zadziałało, bo zwyczajnie chcę wiedzieć więcej. Dlatego mam nadzieję, że w następnym tomie wyjaśni się już tajemnica takiego stanu Hope. Mam też wrażenie, że pewien Książę da nam jeszcze popalić. I jeszcze jedno - może jestem naiwna, ale łudzę się, że jedna z postaci przeżyła... a może nie?

W "Zdrajcy i Szaleńcu" znajdziecie mnóstwo interesujących wątków - i żaden nie jest potraktowany po macoszemu. Początki walk komunistycznych z caratem, marzenia o niepodległej Irlandii, psychoanaliza Freuda, a nawet powrót - lub działania następcy - Kuby Rozpruwacza. Tak jak też wspominałam, "Zdrajca i Szaleniec" jest w mojej opinii dużo bardziej angażujący niż "Inspektor i Złodziejka" - jeśli zatem czytaliście pierwszy tom i z jakichś względów Wam nie podpasował, dajcie tej serii jeszcze jedną szansę. Polecam!

Tom II serii "Londyn - Dublin - Petersburg"
Data pierwszego wydania: 2025
Liczba stron: 652 (367 + 285)
Wydawnictwo Najlepsze, Warszawa 2025
Moja ocena: 8/10

Za możliwość lektury dziękuję Autorkom i Wydawnictwu. 


Na zdjęciu wykorzystano fragment obrazu Johna Atkinsona Grimshawa "London, Piccadilly At Night".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Między Londynem a Petersburgiem. Justyna Andrulewicz, Joanna Truchel "Zdrajca i Szaleniec"

Jeśli tęskniliście za klimatem Londynu epoki edwardiańskiej, zwłaszcza w mrocznym wydaniu, nie musicie już więcej szukać. "Zdrajca i Sz...