Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawniczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawniczo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 sierpnia 2022

Kryminał oparty na faktach. Magdalena Majcher "Małe zbrodnie"

Już w zapowiedziach książkowych na styczeń pisałam Wam, że "Małe zbrodnie" to książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Powodem mojego zainteresowania była tematyka, mianowicie zabójstwa noworodków. Specjalnie nie używam tu określenia dzieciobójstwa, bo nie oznacza ono wcale zabójstwa każdego jednego dziecka, lecz zabójstwo przez matkę w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu. Czyli tak, zabójstwo dziecka. Ale nie każdego. Nawet nie każdego noworodka, o czym przekonacie się, czytając tę książkę. Niestety nie zawsze da się wszystko udowodnić przed sądem...


"Małe zbrodnie" to coś w rodzaju kryminału. Jest to jednak kryminał oparty na prawdziwych zdarzeniach - tu powstaje więc zagwozdka dla czytelnika, czy lektura kryminału ma mu sprawiać przyjemność. O tym samym problemie pisałam Wam przy okazji recenzji reportażu "Był sobie chłopczyk". Tu jest jeszcze gorzej, bo kryminał jako gatunek ma dostarczać rozrywki. A tu zonk, jak mamy się zrelaksować przy śledzeniu poczynań policjantów i prokuratorów, skoro ta zbrodnia wydarzyła się naprawdę?

czwartek, 16 czerwca 2022

Proces sądowy i czarny mops. Winston Graham "Jeremy Poldark"

UWAGA: spoiler do poprzedniego tomu

Dzisiaj opowiem Wam trochę o trzecim tomie sagi rodu Poldarków. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, zachęcam do zapoznania się z recenzją pierwszego tomu - seria jest świetna, więc warto się nią zainteresować, zwłaszcza jeśli lubicie sagi rodzinne, powieści historyczne i wielowątkowe historie pełne arcyciekawych bohaterów, świetnie ukazujące realia danej epoki. Tutaj jest to Kornwalia końca XVIII w., tak jakby kto pytał.

Ross ma wkrótce odpowiedzieć przed sądem za grabież statków rozbitych niedaleko jego posiadłości, a także jeszcze za parę innych rzeczy. Wygląda na to, że ktoś za wszelką cenę chce uczynić z niego kozła ofiarnego - Ross próbuje się wybronić, choć w gruncie rzeczy wie, że część zarzutów jest prawdziwa... Niemniej jednak, oskarżony zostaje jedynie on i nikt więcej.

wtorek, 26 kwietnia 2022

Kobieta w polskim więzieniu. Ewa Ornacka "Skazane na potępienie"

Dzisiaj mam dla Was post o książce, którą właściwie nie wiem, jak ocenić ani co o niej napisać. Jaki mam z nią problem? Zapraszam do czytania dalej.

"Skazane na potępienie. Wstrząsająca opowieść z najcięższego w Polsce więzienia dla kobiet" - tak brzmi pełen tytuł tej książki. A czym ona jest? Niby reportażem, chociaż jednak napisanym w dość specyficzny sposób. Trochę jak autobiografia (90% książki to opowieść z perspektywy Beaty Krygier, a nie podawanie faktów przez Ewę Ornacką), trochę wywiad (pojawiający się często nagle w środku wspomnień pani Krygier). W sumie to niezły misz-masz, w dodatku nieprzedstawiony chronologicznie.

wtorek, 27 października 2020

Cezary Łazarewicz "Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka"

Morderstwo Grzegorza Przemyka jest jedną z najbardziej znanych spraw z czasów PRL-u. Jest rok 1983, 12 maja. Maturzysta, Grzegorz Przemyk, świętuje razem z kolegami udane pisemne egzaminy, rzecz dzieje się na Starym Mieście w Warszawie. W pewnym momencie, po niezamierzonym upadku na chodnik (kiedy to Przemyk chciał skoczyć koledze na plecy), podjeżdża milicja. Funkcjonariusze każą Przemykowi okazać dowód osobisty. Ten odparowuje, że nie ma (mimo że miał). Milicjanci wpakowują chłopaka do wozu, w ostatniej chwili wskakuje tam też Czarek.

Co się dzieje dalej? Czarek widzi, jak Grzegorz zostaje brutalnie pobity przez milicjantów z komisariatu przy Jezuickiej. Nie może mu jednak pomóc. Kolejny zaś kolega Przemyka, Kuba, słyszy spod drzwi komisariatu bolesne krzyki kolegi. Zwykłe pobicie? Grzegorz zostaje odesłany na pogotowie, boli go brzuch. Dwa dni później chłopak umiera.

Sprawa jest teoretycznie prosta. Mamy pobicie, jest sekcja zwłok, zeznania głównego świadka, Czarka, są zgodne z tym, co te badania wykazały. Wszystko wskazuje na winę milicjantów. Jednak władza nie chce milicji oskarżać. Wkrótce sprawą zaczyna żywo interesować się Czesław Kiszczak, minister spraw wewnętrznych. Zeznania świadków zaczynają być podważane. Winę zrzuca się na osoby działające w pogotowiu. Milicja nie może być przecież winna. Nie w PRL.

środa, 23 października 2019

Platon "Obrona Sokratesa"

Takiego tekstu na blogu nawet ja sama się nie spodziewałam - z literaturą klasyczną jakoś mi nie po drodze - jednak pan profesor u mnie na studiach kazał przeczytać, to i przeczytałam, a teraz mogę podzielić się z Wami wrażeniami :)

Jest to jeden z dialogów Platona; co ciekawe, mowa Sokratesa w nim przedstawiona wydaje się być zapisem autentycznym. Platon był na procesie swojego mistrza i prawdopodobnie dosyć wiernie oddał to, co się tam działo.

A o jaki proces w ogóle chodzi? Jak zapewne pamiętacie z lat szkolnych, Sokrates był słynnym greckim filozofem, autorem słów "wiem, że nic nie wiem". Otóż, Sokrates był zagorzałym poszukiwaczem mądrości. Miał takie hobby, że chodził po ludziach, o których słyszał, że są mądrzy, i tę ich mądrość testował w sobie jedynie właściwy sposób. Uznał, że wszyscy ci ludzie może i mają wiedzę z jakiejś dziedziny, jednak nie są świadomi - czy też raczej nie chcą sobie uświadomić - ogromu swojej faktycznej niewiedzy; że pozjadali wszystkie rozumy. Sokrates uznał, że to wcale nie jest mądrość, a on przynajmniej zdaje sobie sprawę ze swojej niewiedzy, więc w tym względzie paradoksalnie jest mądrzejszy od nich wszystkich. No i tak chodził i wytykał poważnym osobistościom ich niewiedzę. Nic dziwnego, że się wkurzyli i wytoczyli mu proces.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Remigiusz Mróz "Rewizja"

No i stało się. Chyłka znowu zaczęła mnie denerwować. Myślałam, że po tomie drugim będę ją rozumiała coraz lepiej, ale jednak... nie. Wkurza mnie i tyle. I tak, przyznam od razu, "Rewizja" mnie rozczarowała. Bardzo.

Na początek krótko o akcji. Chyłka po odejściu z kancelarii Żelazny & McVay zatrudnia się w boksie w Arkadii, gdzie udziela porad prawnych. Wie, że jako adwokat jest już spalona, ponieważ po tym, jak wyrolowała Szlezyngiera, nikt normalny nie weźmie jej jako obrońcy. Trafia się jej jednak pewien klient, którego poznaje właśnie w Arkadii, a którego sprawa staje się bardzo głośna. Klientem tym jest Bukano - pewien Rom, którego prokuratura wkrótce oskarża o zabójstwo swojej żony i córki. Jak twierdzi Cygan, nie jest on winny, sprawę komplikuje dodatkowo to, że ubezpieczyciel nie chce wypłacić mu pieniędzy po stracie rodziny. A kto obsługuje prawnie firmę ubezpieczeniową? Kancelaria Żelazny & McVay. A konkretnie Lew Buchelt, nowy patron Zordona.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Yrsa Sigurðardóttir "Statek śmierci"

Bardzo dużo słyszy się o skandynawskich kryminałach - że znakomite, intrygujące, chłód, ciarki na plecach, trupy na śniegu i w ogóle same ochy i achy. Do tej pory jednak jakoś je omijałam, tak naprawdę to w kryminałach i thrillerach jestem początkująca i nie mam w nich praktycznie żadnego rozeznania. Teraz wreszcie się przemogłam i chwyciłam za "Statek śmierci", thriller Yrsy Sigurðardóttir, według napisu na okładce "królowej skandynawskiego kryminału" - chociaż ja tam o niej nigdy wcześniej nie słyszałam.

Tytułowym statkiem śmierci jest "Lady K", luksusowy jacht, który z powodu ogromnych długów właścicieli stał się własnością banku. Teraz konieczne jest jego przetransportowanie z Lizbony do Reykjaviku, którego to zadania podejmuje się Egir, urzędnik posiadający odpowiednie kompetencje, aby stać się członkiem załogi jachtu. Na pokład zabiera ze sobą żonę i dwie ośmioletnie córeczki, które również były z nim na wakacjach w Lizbonie (najmłodsza została z dziadkami w Islandii). Rodzina liczy na niezapomniany rejs i wspaniałą przygodę.

czwartek, 2 maja 2019

Remigiusz Mróz "Zaginięcie"

Po pierwszym, niezbyt przekonującym tomie, postanowiłam dać serii o Chyłce jeszcze jedną szansę. I dobrze się stało - teraz już wiem, że na dwóch częściach nie popuszczę. Chyba trzeba zarezerwować w bibliotece "Rewizję" :) I to szybko.

Z domu letniskowego małżeństwa Szlezyngierów znika ich trzyletnia córeczka. Wkrótce rodzice dziewczynki stają się głównymi podejrzanymi - wszak alarm przez całą noc był włączony, brak też śladów włamania czy porwania. I choć rodzice zarzekają się, że nie zrobili nic złego małej Nikoli, tak naprawdę nikt im nie wierzy - pozbycie się dziecka przez Szlezyngierów wydaje się jedyną prawdopodobną wersją. Matka dziewczynki zwraca się z prośbą o pomoc do swojej dawnej koleżanki z liceum - specyficznej adwokat Joanny Chyłki. Ta przyjmuje sprawę i tak się to wszystko zaczyna...

Obawiałam się nieco kolejnej konfrontacji z Chyłką. Jest to postać, z którą z pewnością nie dogadałabym się w realnym życiu, więc czytanie o jej przygodach jest jednak trochę wyzwaniem. Chyłka jest bardzo silną kobietą, bezkompromisową, a w dodatku klnie jak szewc. Myślę, że nie wytrzymałabym z nią w jednym pokoju nawet pięciu minut, podziwiam więc Kordiana - jej aplikanta - że zdołał odnaleźć z nią wspólny język. Zordon to chłopak, który budzi moją sympatię - mogłabym się z nim zakumplować, gdyby istniał naprawdę - więc dobrych relacji z Chyłką mogę mu tylko pogratulować.

sobota, 3 listopada 2018

Remigiusz Mróz "Deniwelacja"

Oto przed nami przykład sytuacji, w której pewnych serii już nie powinno się kontynuować. Tak to jest, kiedy autor zbyt zżyje się z bohaterami i już nie potrafi z nimi rozstać - pisze ciąg dalszy ich przygód, pytanie tylko... po co?

W górach znowu znaleziono zwłoki. Tym razem nie żyje grupa kobiet; czyżby Bestia z Giewontu znalazła kontynuatora? A może kontynuatorkę? I dlaczego jedna z martwych dziewczyn ma na sobie koszulę i czapkę Forsta?

Podczas gdy Dominika Wadryś-Hansen i Edmund Osica zachodzą w głowę, gdzie też podziewa się były komisarz, czytelnicy mogą śledzić jego misję w Hiszpanii. Wiemy, co robi Forst, nieznana jest jednak przyczyna jego postępowania, a autor długo trzyma nas w niepewności. W każdym razie - podczas czytania nasuwa się pytanie: Forst, co ty odwalasz?

niedziela, 7 października 2018

Remigiusz Mróz "Trawers"


Po tym, w jaki sposób zakończyło się "Przewieszenie", szybkie przeczytanie "Trawersu" stało się niemalże obowiązkiem. W głowie siedziało mi pytanie: "No i jak Mróz się teraz z tego wyplącze?", postanowiłam jednak zaufać autorowi, zakładając, że wszystko jest możliwe - może więc to, co zrobił, także.

Sytuacja przedstawia się następująco: Wiktor Forst siedzi w więzieniu za zabójstwo banderowca Łowotara, staczając się coraz niżej (jego nowym "lekiem" na migrenę staje się heroina). Pewnego dnia dostaje w przesyłce gąbkę nasączoną perfumami Olgi Szrebskiej, a w jego głowie zapala się lampka: "Kobieta żyje" (jak na mój gust, nieco zbyt szybko). Jednak jak ma prowadzić śledztwo, siedząc za kratkami?

Tymczasem prokurator Dominika Wadryś-Hansen zostaje wezwana na kolejne miejsce zbrodni. Ofiara została pozbawiona opuszków palców, zęby wybito, a w ustach pozostawiono syryjską monetę. Wszyscy zaczynają zastanawiać się, czy to Bestia z Giewontu powróciła, czy też może zabójcą jest jej naśladowca, a może winny jest któryś z syryjskich uchodźców zakwaterowanych w Kościelisku?

sobota, 29 września 2018

Remigiusz Mróz "Przewieszenie"

Jest ktoś taki, kto mnie czasem denerwuje i czyjej psychiki zupełnie nie ogarniam. Za dużo pali (choć jednocześnie próbuje rzucić nałóg), nałogowo przeklina, a jego poczucie humoru i metody podrywu sprawiają, że po prostu robię facepalm. Ktoś, kto jest zupełnie inny niż ja. O kim mowa? O Wiktorze Forście, komisarzu z Zakopanego.

Parę miesięcy temu zapoznałam się z "Ekspozycją", tomem pierwszym jego przygód - o ile w ogóle można je nazwać przygodami. To chyba jednak zbyt sielankowa nazwa na to, z czym zmaga się pan komisarz. To bardziej jak film akcji - zabili go i uciekł. Ale w czym to przeszkadza? To przecież czysta rozrywka, nic innego.

Teraz postanowiłam wrócić do Forsta i zobaczyć, co tam u niego dalej słychać. Aż sama się sobie dziwię, że tak długo z tym zwlekałam, zwłaszcza po tym, jak się skończył tom pierwszy, jednak chyba trochę się bałam znów zmierzyć się ze specyficzną osobowością tego pana. Okazało się jednak, że niepotrzebnie, ponieważ w tej części Forst jest znacznie mniej denerwujący, co więcej! - zaczęłam rozumieć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Również akcja jest bardziej statyczna - i bardzo dobrze, bo emocji i tak nie brakuje.

wtorek, 10 lipca 2018

Remigiusz Mróz "Kasacja"

"Kasacja" to tom pierwszy cyklu o adwokat Joannie Chyłce, twardej i niezależnej kobiecie, która zrobi wszystko, aby wygrać w sądzie z przeciwnikiem. Chyłka jest postacią, za którą początkowo nie przepadałam, jednak w miarę czytania przekonała mnie do siebie, a ostatecznie bardzo ją polubiłam. Kobieta ta przypomina mi bardzo komisarza Forsta - jest tak samo bezkompromisowa i silna.

Chyłce w zmaganiach sądowych towarzyszy jej nowy aplikant Kordian Oryński, który szybko zyskuje sobie przezwisko "Zordon". Mężczyzna od razu zyskał moją stuprocentową sympatię - jest inny od patronki - zamiast szaleńczo pędzić samochodem, jeździ tramwajami, a w knajpie zamawia łososia i krewetki zamiast tony mięcha, jak Chyłka.

Sprawa, którą się zajmują, teoretycznie wydaje się oczywista. Piotr Langer, syn znanego biznesmena, podejrzany jest o morderstwo, spędził on bowiem dziesięć dni we własnym mieszkaniu z dwoma martwymi ofiarami. Wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu, jednak Chyłka i Oryński muszą go bronić w sądzie, postanawiają więc zrobić wszystko, aby wyciągnąć Langera z tej sytuacji. Nie będzie to jednak proste - oskarżony skrupulatnie milczy, nie przyznaje się do winy, ale też jej nie zaprzecza. Wydaje się, że jest mu wszystko jedno, czy spędzi w więzieniu resztę życia, czy nie.

czwartek, 17 maja 2018

Lon Luvois Fuller "Moralność prawa"

Gdy zaczęłam czytać tę książkę, bardzo mi się podobała... Jednak w miarę, jak szłam do przodu, miałam wrażenie, że rozumiem coraz mniej, a raczej, że autor kompletnie odszedł od tradycyjnego pojęcia moralności, usiłując wmówić nam, że termin ten nie znaczy w odniesieniu do prawa tego, o czym zwykliśmy myśleć.

Mianowicie, według pana Fullera istnieje coś takiego jak "wewnętrzna moralność prawa", są nią jednak po prostu pewne reguły, które prawo musi spełniać, aby było dobre, odpowiednie. Dlaczego jednak jest to moralność? Dlaczego książka nie została np. nazwana "Reguły wewnętrzne prawa"? Bo, nie oszukujmy się, moralności tradycyjnie pojmowanej nie znajdziemy tu za wiele.

Te same zarzuty stawiali Fullerowi liczni krytycy, w odpowiedzi na nie postanowił on więc dodać do książki jeszcze jeden rozdział, w którym odpowie na stawiane mu pytania. Byłam ciekawa, jak się z tego wszystkiego wytłumaczy, jednak zawiodłam się - autor na zarzuty nie odpowiada wprost, lecz strasznie kręci, a w dodatku atakuje swoich krytyków uszczypliwymi uwagami. I to właśnie te złośliwości przeważyły szalę w mojej ocenie - nie jest to wcale profesjonalne, a wręcz niegrzeczne.

Jak mopsiki szybko dorastają! Bella Swift "Mopsik, który chciał mieć urodziny"

Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ...