Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ja nie. Często chcemy tego, czego mogą doświadczać inni, nie lubimy, kiedy inni mogą coś mieć, a my nie, i to zwłaszcza wtedy, kiedy powody są od nas zupełnie niezależne i nie mamy na nie wpływu. "Mopsik, który chciał mieć urodziny", opowiada o właśnie takiej sytuacji.
![]() |
| Kluska, luty 2026 |
Kiedy mopsiczka Peggy dowiaduje się, że właścicielka jej najlepszej przyjaciółki Księżniczki wyprawia swojemu pieskowi przyjęcie urodzinowe, z jednej strony się cieszy, a z drugiej... czuje smutek. Nikt nie wie, kiedy dokładnie urodziła się Peggy, nigdy nie świętowała zatem urodzin. Mimo smutku, który obejmuje Peggy, kiedy tylko o tym pomyśli, mopsiczka postanawia sprawić, aby urodziny Księżniczki wyszły najlepiej, jak można, zwłaszcza że będą one organizowane w ich rodzinnej kawiarni. Księżniczka jest psią influencerką i jeśli urodziny w "Psiakach i Przysmakach" okażą się hitem, jej rodzina może zdobyć wielu nowych klientów!
Podobało mi się, że Peggy schowała swoją dumę do kieszeni i z taką chęcią pomagała przy organizowaniu urodzin przyjaciółki. Widać, że z wiekiem już trochę zmądrzała ;) Peggy można pokazać jak fajny przykład osoby, która cieszy się szczęściem swoich przyjaciół, mimo że wie, że sama nie ma co na takie szczęście liczyć. Nie zazdrości przez całą książkę ani nie buntuje się, nie psuje przyjęcia, po prostu pomaga. To bardzo dorosłe zachowanie.
Kolejna ciekawa rzecz to niespodzianka, jaką przyszykowała dla Peggy jej rodzina. Okazuje się bowiem, że czasem można trochę nagiąć rzeczywistość i po prostu sprawić komuś w ten sposób radość. Tak samo było ze mną i z cukierkami - kiedyś po prostu, nie tłumacząc się nikomu, przyniosłam je do szkoły na początku września, czyli w pierwszym możliwym od urodzin terminie.
Słodkim, uroczym dodatkiem do powieści jest też mały, czarny mopsik Oscar. Peggy nie jest już szczeniaczkiem - jest już dużym mopsem i miło było podejrzeć jej relację ze szczeniaczkiem swojej rasy. No i czarne mopsiki też są przecież słodkie!
Jak zawsze, kolejny tom przygód Peggy nie zawodzi. Jest uroczo, miło, a dodatkowo można na przykładzie Peggy wytłumaczyć dzieciom pewne życiowe aspekty. Polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz