Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 listopada 2023

Książka, na temat której zmieniłam zdanie. Małgorzata Musierowicz "Język Trolli"

Podobno tylko krowa nie zmienia zdania. Z reguły jest tak, że nawet jeśli jakąś powieść czytałam w latach wczesnonastoletnich (koniec podstawówki, początek gimnazjum) i mi się podobała, to mogę zaufać swoim gustom czytelniczym i po ponownej lekturze nie jestem ani odrobinę rozczarowana. Mogę wręcz wtedy z dumą stwierdzić: "Zawsze wiedziałam, jakie książki są dobre!". Nie mam tak, że uwielbienie dla jakiejś serii wspominam ze wstydem czy zażenowaniem. Jeśli coś pokochałam, to prawdopodobnie pokochałam to już na całe życie.

Tak też jest z Jeżycjadą. Pokochałam ją, kiedy miałam trzynaście lat, i kocham ją do dzisiaj. Ale nigdy nie było to ślepe uwielbienie dla wszystkich jej tomów, jeśli już, to raczej dla serii jako całokształtu. Tak jak od pierwszej lektury zapałałam wierną miłością do "Brulionu Bebe B." (scena z koszulą!) czy "Opium w rosole" (zakochana z wza-jem-no-ścią!), tak samo od zawsze nie cierpiałam "Kalamburki" i "McDusi". A jednak "Język Trolli" przeczytany po raz pierwszy bardzo (!) mi się podobał - teraz zaś przy czytaniu tylko zgrzytałam zębami.

wtorek, 21 marca 2023

Opactwo benedyktynów, trucizna i tajemnica. Ellis Peters "Mnich. Obrońca w kapturze"

Kryminał. Słyszę to słowo i w głowie od razu zapala mi się żaróweczka: morderstwo, dużo krwi, brutalność, policjant z problemem alkoholowym, wulgaryzmy. Mam wrażenie, że obecnie wszystkie kryminały pisane są na jedno kopyto, dlatego też - jak możecie zauważyć na blogu - sięgam po nie naprawdę rzadko. A co, gdybym powiedziała Wam, że da się inaczej? Choć będzie to kryminał mocno w stylu retro ;)


Rok 1138. Do opactwa benedyktynów na skraju Anglii i Walii sprowadza się majętny mężczyzna z rodziną, pragnący oddać zakonowi swoje ziemie w zamian za dożywotnią opiekę i skromny dom. Jego spokój nie trwa jednak długo - wkrótce pada ofiarą trucizny, a los jego rozległych posiadłości staje pod znakiem zapytania, jako że nie dopełniono jeszcze wszystkich niezbędnych formalności koniecznych dla przejęcia ziemi przez benedyktynów. W sprawę angażuje się brat Cadfael, dawny znajomy wdowy, a przy tym zielarz...

czwartek, 20 stycznia 2022

Klimatyczny Toruń i (nie)perfekcyjna rodzina. Małgorzata Musierowicz "Tygrys i Róża"

Przez wiele lat "Tygrys i Róża" pozostawał jednym z moich ulubionych tomów wchodzących w skład "Jeżycjady". Teraz już patrzę na niego nieco inaczej, ale nie myślcie sobie przypadkiem, że powieść tę spotkała jakaś wielka degradacja ;) Jest co prawda mały spadek w mojej ocenie, ale nadal jest to książka bardzo, bardzo dobra :)

Laura czuje, że nie pasuje do swojej rodziny. Nie potrafi dogadać się z matką, nie jest też dla niej tajemnicą, że członkowie rodziny uważają ją za gorszą od siostry. "Niedobre dziecko" - tak właśnie nazwała ją własna babcia. Nastolatka nie ma już żadnych złudzeń: postanawia, że czas poznać inną część swojej rodziny. Czas odnaleźć ojca i jego siostrę...

piątek, 29 października 2021

Pyza na poznańskich dróżkach - Małgorzata Musierowicz "Imieniny"

Tom dwunasty "Jeżycjady" opowiada o miłosnych przeżyciach Pyzy, znaczy się, Róży Pyziak, która nie chce już, aby ją nazywano tak jak w dzieciństwie - i wcale się temu nie dziwię. Która szesnastolatka chciałaby być nazywana przez wszystkich Pyzą, zwłaszcza kiedy ma tak ładne imię?

Pyza, humanistyczna dusza, nie może odnaleźć się w klasie mat-fiz, do której przyjęto ją z powodu braku miejsc na wymarzonym profilu. Czuje, że nie pasuje do tych ludzi, a kiedy zrobi przy tablicy jakiś błąd, spotyka się z drwiącymi uśmieszkami ze strony klasowych prymusów. Przypadek jednak sprawia, że poznaje trzech sympatycznych braci, a każdy z nich zamierza spędzić z nią swoje imieniny, przypadające dzień po dniu.

Wydaje mi się, że większość fanów "Jeżycjady" nie przepada za Pyzą, uważając ją za mdłą, nieciekawą, pozbawioną własnego zdania. Róża wydaje się taka zwłaszcza w zestawieniu z jej siostrą Laurą, nie bez powodu zwaną Tygrysem. I rzeczywiście tak można odebrać postać potulnej nastolatki, łagodnej jak baranek, opiekuńczej i najzwyczajniej w świecie miłej. Ja lubię obie siostry - co prawda wolę czytać o Laurze, bo dodaje ona powieściom pazura, ale szczerze przyznam, że z charakteru bliżej mi do wycofanej Róży. I tutaj rozumiem też, dlaczego dziewczyna tak dobrze dogaduje się z Natalią Borejko - to w gruncie rzeczy całkiem podobne charaktery.

sobota, 16 października 2021

Piękna i Bestia we współczesnej wersji - "Córka Robrojka" Małgorzaty Musierowicz

Ostatnio bardzo modne są retellingi baśni. Tendencję tę zauważyć można zarówno w świecie literackim (powieści na kanwie bardziej i mniej znanych baśni jest w bród), jak i w kinematografii (wszystkie disneyowskie filmy live action, których ilość staje się już dosyć męcząca). Powieść, którą dzisiaj Wam zaprezentuję, także jest retellingiem baśni. Jest ona tym bardziej warta zauważenia, że nie powstała na fali mody na takie motywy, lecz jeszcze w latach 90.

Bella Rojek przeprowadza się wraz z ojcem Robertem do Poznania. Ich sytuacja jest bardzo ciężka - mężczyzna jest bankrutem (oszukał go wspólnik), godzi się więc na zamieszkanie w budynku gospodarczym na posesji dawnego kolegi po fachu. Bella nawiązuje zaś nić porozumienia z synem gospodarzy, Cezarym Majchrzakiem. Nie jest to jednak więź łatwa - Czarek jest wybuchowy i nieodpowiedzialny, cały czas wpada na głupie pomysły, mierzy się też z kompleksami na punkcie swojego wyglądu.

Autorka wielokrotnie w tekście odwołuje się do baśni o Pięknej i Bestii. Nawiązania są subtelne - chodzi o podobny z grubsza motyw (ładna dziewczyna i brzydki chłopak plus róże), a nie o to, by bohaterowie robili dokładnie to samo, co w baśni. Wyszło to całkiem zgrabnie. To taki lekki powiew świeżości w serii - nowi bohaterowie zaklęci w baśniowym motywie, a dookoła nich postaci z poprzednich tomów.

poniedziałek, 27 września 2021

Jak dać się sterroryzować przez faceta i rodzinę, czyli "Nutria i Nerwus" Małgorzaty Musierowicz

Gdyby ktoś mnie zapytał, która z czterech sióstr Borejko jest moją ulubioną, odpowiedziałabym, że Natalia. Ale gdyby ten ktoś nieco zmienił pytanie i zapytał, która z sióstr Borejko "dostała" najfajniejszą książkę o sobie, to moja odpowiedź brzmiałaby: każda, ale nie Natalia.

Tak, tak, ciekawsze są zarówno perypetie chłopczycy Gabrieli (mimo grożenia klapsami przy gościach i mimo Ignacego Borejki, który zwala wszystko na barki córki), jak i Idy (mimo ochoczego wikłania się w pracę jako dama do towarzystwa dla starszego pana; to mogło się źle skończyć), a nawet Patrycji (najgorszej przyjaciółki ever, no i nie zapominajmy o scenie porodu Kreski, gdzie karetka niby by nie zdążyła, ale za to był czas na telefon do Gaby, Idy, doktora Kowalika, a także przybycie każdego z nich z osobna).

Tak, wszystkie te wady powieści o borejkównach są niczym wobec tego, co przytrafiło się Natalii.

piątek, 23 lipca 2021

Książka o samotności i ratowaniu relacji z bliskimi. Małgorzata Musierowicz "Dziecko piątku"

Są takie książki, które przy pierwszej lekturze średnio się nam podobały, ale z każdą kolejną zyskują coraz więcej. Kiedy byłam w gimnazjum i dopiero odkrywałam kolejne tomy "Jeżycjady", "Dziecko piątku" wydało mi się nieco nietypową częścią jak na tę serię... Zbyt smutną, zbyt melancholijną... Teraz uważam inaczej. To właśnie w tym, co kiedyś było dla mnie minusem, tkwi największa siła tej powieści.

Aurelia Jedwabińska nie jest już małą Genowefą chodzącą na obiadki, jak w "Opium w rosole". Teraz to poważna licealistka, w której nie ma już nic z tej radości życia i uśmiechu, jakie były dla niej charakterystyczne w dziecięcych latach. Do głosu doszła jej wylękniona część, ta, która kazała jej niegdyś chować ukochanego Pieska przed mamą. W życiu przeszła już zbyt dużo, nie umie sobie z tym poradzić. Jej ojciec parę lat temu odszedł do innej kobiety, a mama zmarła rok temu. Aurelia żyje wraz z ojcem i jego nową rodziną i wie, że jest tam niechciana, nie czuje się tam jak w domu. Na domiar złego przez pewne zdarzenie stara się unikać kontaktów z dawnymi przyjaciółmi, a już zwłaszcza z Maćkiem i Kreską.

niedziela, 21 marca 2021

Najgorsza przyjaciółka w "Jeżycjadzie" - "Pulpecja" Małgorzaty Musierowicz

Przez długi czas głowiłam się, od czego zacząć recenzję tej książki. Jaki zrobić wstęp? Co napisać? Zaczynałam coś pisać i dochodziłam do wniosku, że to temat na oddzielny akapit. Wobec takiego stanu rzeczy po prostu przedstawię Wam zarys tej historii...

Patrycja Borejko pisze w tym roku maturę, jednak wcale się do niej nie uczy. W sumie większość czasu spędza na bezlitosnym łamaniu męskich serc, sama nie zakochując się w nikim. Jednakże z biegiem czasu jej myśli coraz bardziej zaprząta kolega z piaskownicy, Baltona. Jednak jaki on w ogóle jest? Zgrywa takiego nonszalanckiego, raz nie zwraca na nią uwagi, a raz zwraca aż za bardzo...

Wyłożę kawę na ławę. Od zawsze mam problem z czytaniem "Pulpecji". Z jednej strony mam w głowie, ze to jedna z sióstr Borejko, więc przynajmniej teoretycznie powinnam ją polubić (bo chyba nielubienie Gaby to już i tak wystarczająco dużo?). W końcu Patrycja niby mnie nie denerwowała tak jak jej najstarsza siostra. A jednak jest coś, co nie pozwala mi spojrzeć na nią w pełni życzliwie...

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Małgorzata Musierowicz "Noelka"

Jeśli jesteście w fazie poszukiwań świątecznej lektury, która otula serce niczym ciepły kocyk, to nie musicie już szukać niczego więcej. Oto przed Wami idealna powieść w świątecznym klimacie, nieprzesłodzona, ale niesamowicie poprawiająca nastrój, momentami wzruszająca, a momentami powodująca niekontrolowany wybuch śmiechu. I niech Was nie zraża to, że jest to tom siódmy serii - moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby wziąć się za tę powieść nawet bez znajomości poprzednich - chociaż oczywiście z ich znajomością będziecie mogli poczuć się, jakbyście odwiedzali starych znajomych.

Elka to dosyć trudny charakter. Jest uparta, lubi być w centrum uwagi i nie cierpi, kiedy coś jest nie po jej myśli. A w ten wieczór wigilijny absolutnie nic nie jest po jej myśli, zaczynając od tego, jak jej dziadek odpędził jej wymarzonego, cudownie mrocznego chłopaka, a kończąc na tym, że jej ojciec zapowiedział, że wieczór ten spędzi nie z rodziną, lecz u pewnej... ekhm... znajomej... Nic dziwnego, że w ten właśnie wieczór wigilijny Elka trzasnęła drzwiami - inna sprawa, że los chciał, aby zaczęła pracować jako Aniołek u boku wesołego Tomka jako Gwiazdora (wielkopolskiego Świętego Mikołaja) i aby chodziła po ludziach, rozdając dzieciom prezenty kupione przez ich rodziców...

poniedziałek, 2 listopada 2020

Małgorzata Musierowicz "Brulion Bebe B."

Bohaterowie introwertyczni nie cieszą się szczególną popularnością. A tym bardziej osoby bardzo zamknięte w sobie (jako że nie każdy introwertyk taki jest, to stereotyp). Zdecydowanie częściej możemy przeczytać o osobach, które z łatwością mogą popchnąć akcję do przodu, o osobach towarzyskich, wystrzałowych, otwartych na świat. Główna bohaterka książki, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, taką kontaktową osobą z pewnością nie jest.

Beata Bitner, zwana przez wszystkich Bebe, jest osobą bardzo w sobie zamkniętą. Kiedy odkryła, że ukazywanie uczuć często za bardzo odkrywa ją przed światem, a przez to rani, postanowiła przyjąć maskę osoby zamkniętej dla świata. I tak osoby postronne mogą wziąć Bebe za osobę bezbarwną, nudną, a tymczasem ona nie chce otwierać się dla wszystkich. Co jednak, gdy zechce się przed kimś otworzyć, ale już nie będzie wiedziała, jak to zrobić?

Może boi się tego właśnie, co dziś przydarzyło się Koziowi: że wyjdzie światu naprzeciw, a świat ją odepchnie? Że okaże komuś, jak go kocha - a on ją wydrwi?

wtorek, 25 sierpnia 2020

Małgorzata Musierowicz "Opium w rosole"

Jest wiele tomów "Jeżycjady", które uwielbiam. Kocham "Szóstą klepkę" za humor i uważającą się za nieatrakcyjną Cesię. Kocham "Brulion Bebe B." za bohaterkę niepotrafiącą ukazywać emocji, ale w głębi duszy czułą i wrażliwą. Kocham "Noelkę" za wspaniały, świąteczny klimat. Kocham "Tygrysa i Różę" za poszukiwanie swoich korzeni, swojego "ja". Kocham "Feblika" za delikatną, kruchą Agnieszkę i za Ignacego Grzegorza, dojrzewającego nagle do roli prawdziwego mężczyzny. Ale najbardziej kocham "Opium w rosole" - za to, w jaki sposób powieść ta potrafi poruszyć moje serce.

Janina Krechowicz, nazywana Kreską, przyjeżdża do Poznania do jedynej osoby, jaka jej pozostała po tym, jak jej rodzice zostali internowani - do dziadka, profesora Dmuchawca. Jednak życie w czasie stanu wojennego nie jest proste - w szkole Kreska ma problemy z wychowawczynią, dziadek ma problemy zdrowotne, a na domiar złego dziewczyna jest nieszczęśliwie zakochana.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Małgorzata Musierowicz "Ida sierpniowa"

Ida Borejko to postać zdecydowanie nietuzinkowa. Spontaniczna, narwana hipochondryczka; kiedy potrzeba, z ciętym językiem - ale w granicach zdrowego rozsądku i grzeczności ;) A z drugiej strony trochę przypominająca przeciętną nastolatkę - ma kompleksy, niezbyt ceni samą siebie, myśli, że wszyscy dookoła są lepsi od niej.

O ile w "Kwiecie kalafiora" Ida trochę mnie denerwowała, o tyle w tym tomie potrafię ją już zrozumieć, wejść w jej dosyć skomplikowaną psychikę. Dziewczyna ta jest mocno zakręcona, ale przy tym widzimy, że nie boi się już, jak w tomie poprzednim, pracy. Ida uczy się tu zaradności (jako że wróciła skłócona z rodziną do domu z wakacji i musi teraz radzić sobie sama), widzimy też prawdziwy przełom w jej życiu, widzimy drogę, jaka była ważna dla jej samooceny i nawet przyszłego życia zawodowego.

Jednak momentami aż serce mi zamierało na myśl o tym, co ledwo-ledwo mogło ominąć naszą bohaterkę. Nie uważam na przykład, żeby pomysł zatrudnienia się jako "dama do towarzystwa dla starszego pana" był wysoce godny naśladowania, zwłaszcza w momencie, w którym nikt dorosły nie wie, gdzie nastolatka się wybiera i to, brr, do prywatnego mieszkania. Być może tylko ja jestem na tym punkcie taka przeczulona, ale zawsze lepiej dmuchać na zimne. Jak myślicie?

poniedziałek, 27 lipca 2020

Małgorzata Musierowicz "Kwiat kalafiora"

Na początku krótkie pytanie do osób znających "Jeżycjadę". Jak zapoznaliście się z tą serią? Co sprawiło, że zapragnęliście sięgnąć po inne tomy?

U mnie było tak: byłam w gimnazjum, jako lekturę na języku polskim omawialiśmy "Opium w rosole". Byłam wprost zachwycona tą książką (jestem do dzisiaj!), więc od razu potem zaczęłam wypożyczać ze szkolnej biblioteki wszystkie tomy po kolei. Nawiasem mówiąc, pamiętam, że zaczęłam od "Kłamczuchy", bo "Szósta klepka" gdzieś zaginęła. Nawet powiedziałam o tym któregoś dnia pani bibliotekarce, a ona specjalnie zamówiła do biblioteki tę zaginioną część, co było bardzo miłe :)

Tak zaczęła się moja przygoda z tą serią, jednak dlaczego piszę o tym akurat przy "Kwiecie kalafiora"? Otóż, część klas omawiała "Opium w rosole", a część "Kwiat kalafiora". I wiecie co? Gdyby moja klasa tę właśnie powieść omawiała, to nie wiem, czy bym kontynuowała przygodę z Musierowicz...

środa, 8 lipca 2020

Małgorzata Musierowicz "Kłamczucha"

Witam wszystkich po przerwie! Melduję, że sesja zakończyła się sukcesem, a ja mogę wreszcie sobie poleniuchować, poczytać, no i oczywiście wrócić na bloga :) Pomalutku nadrabiam swoje zaległości w czytaniu blogów (czytam już posty z czerwca, więc nie jest źle!), a dla Was przygotowałam recenzję "Kłamczuchy" - drugiej części mojej ukochanej poznańskiej serii, "Jeżycjady".

W tym tomie poznajemy piętnastoletnią Anielę Kowalik, mieszkankę Łeby, pasjonatkę teatru, a przy tym doskonałą aktorkę... aktorkę, a może właśnie kłamczuchę? Tak więc, Aniela pewnego pięknego dnia spotyka w swej rodzinnej miejscowości przystojnego letnika, Pawła Nowackiego (którego znamy z "Szóstej klepki"!), w którym z miejsca się zakochuje, a następnie wyjeżdża za nim do Poznania - niby to do wymarzonego liceum ;)

sobota, 29 lutego 2020

Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"

Z reguły najprzyjemniej czyta nam się książki, w których możemy utożsamić się z głównymi bohaterami, kiedy są nam tak bliscy, jakbyśmy znali ich od lat. "Szósta klepka" jest dla mnie właśnie taką książką.

Powieść opowiada historię nastoletniej Cesi, mającej niskie poczucie własnej wartości, nieustannie porównującą się z innymi. Dziewczyna mieszka na w Poznaniu na Jeżycach, przy Słowackiego (tutaj możecie zobaczyć jej słynny dom z wieżyczką), powieść zaś otwiera przecudowną serię zwaną "Jeżycjadą". Jeśli ktoś jeszcze jej nie zna, to koniecznie musi się zapoznać, a najlepiej zacząć właśnie od tego tomu.

Obiecałam sobie, że tym razem nic nie umknie mojemu krytycznemu oku i będę bezlitośnie wyrzucać autorce błędy popełnione w "Jeżycjadzie". Jestem wielką fanką tej serii i dlatego tak bardzo boli mnie, jak coś w niej nie zagra - w końcu chciałabym, aby była to seria idealna, a z przykrością muszę stwierdzić, że ma jednak swoje gorsze momenty (ale, żeby nie było, i tak polecam przeczytać!). Okazało się jednak, że w "Szóstej klepce" nie ma nic do poprawiania. Nie zmieniłabym w tej części nawet przecinka! Ta Cesia! Ten Hajduk! Ci Żakowie! Ten Poznań! Ten niezapomniany humor!

wtorek, 1 października 2019

"Jeżycjada" w obiektywie - z wizytą w Poznaniu

Wizyta na poznańskich Jeżycach od lat pozostawała w sferze moich marzeń. W tym roku udało mi się wreszcie zobaczyć miejsca akcji powieści Małgorzaty Musierowicz na żywo - przedstawię je również Wam, dodając od siebie adresy, a cytaty - z powieści wchodzących w skład "Jeżycjady". Miłego spaceru!

1. Mieszkanie Borejków, ul. Roosevelta 5
Chociaż nie jest to pierwsze "borejkowe" miejsce, jakie zobaczyłam w Poznaniu, w tej oto fotorelacji musi znaleźć się na samym szczycie!
Gabrysia ruszyła szybkim krokiem i wkrótce znalazła się przed bramą swego domu. Była to piękna, choć zaniedbana kamienica secesyjna, pod numerem piątym ulicy Roosevelta. Jej bramę otaczał szeroki stiukowy fryz z malowniczym motywem wstęgi, a kute w żelazie wielkie drzewo z rozłożystą koroną stanowiło ozdobę balkonów pierwszego i drugiego piętra. Na parterze, nad mieszczącą się w suterenie wytwórnią kołder, znajdowało się mieszkanie Borejków (...) - "Noelka", str. 15



sobota, 28 września 2019

Kinga Czachowska, Dorota Szczerba "Poznań Borejków"

Od ośmiu lat jestem wielką fanką "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. Nie zliczę, ile razy czytałam "Tygrysa i Różę", "Opium w rosole" czy też "Brulion Bebe B.", które to tomy kocham, obok "Feblika", najmocniej. Wiele razy wyobrażałam sobie, jak wyglądają miejsca opisywane w serii w rzeczywistości; przeglądałam na Internecie zdjęcia tych miejsc, studiowałam mapę Jeżyc. W tym roku wreszcie udało mi się spełnić moje wielkie marzenie i wyjechać na parę dni do Poznania oraz zobaczyć wszystkie te miejsca z "Jeżycjady", na których najbardziej mi zależało (ale o samej wycieczce zrobię jeszcze oddzielny wpis). Teraz chcę się skupić na książce, która trochę pomogła mi zaplanować podróż po poznańskich Jeżycach, a mianowicie o "Poznaniu Borejków".

niedziela, 13 maja 2018

Małgorzata Musierowicz "Kalamburka"

Czternasty tom "Jeżycjady" jest zupełnie inny niż wszystkie pozostałe. Przede wszystkim, została tu odwrócona chronologia zdarzeń - zaczynamy w roku 2000, po czym coraz bardziej cofamy się, aż do roku 1935. Po drugie, nie ma obrazków (oprócz kwiatków i zaśnieżonych gałązek). Nie powiem, utrudnia to sprawę, a dlaczego, wyjaśnię za chwilę.


Główną bohaterką jest Mila Borejko, mama Gaby, Idy, Nutrii i Pulpecji. We wszystkich poprzednich częściach, w których się pojawiała, była tylko tłem dla innych bohaterek, teraz w końcu wysuwa się na pierwszy plan i możemy zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło.

Jak mopsiki szybko dorastają! Bella Swift "Mopsik, który chciał mieć urodziny"

Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ...