Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grishaverse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grishaverse. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2022

Kącik serialowy #1 (Cień i kość, Anne with an E, Stulecie Winnych)

Taki post może nieco Was zdziwić, ale cóż - w końcu nie samymi książkami żyje człowiek ;) Nie jest to moje pierwsze podejście do serii nieksiążkowych wpisów, bo kiedyś zrobiłam podobne wpisy, ale muzyczne. Wtedy jednak były to dla mnie wpisy trochę zbyt częste (a pracochłonne), zabrakło mi jakoś motywacji i w rezultacie muzyczne polecajki zmarły śmiercią naturalną.

Tym razem będzie inaczej ;) Przede wszystkim dlatego, że wpisy z serii "Kącik serialowy" nie będą ukazywały się regularnie, a dopiero, jak coś obejrzę i postanowię to opisać. Może Was trochę dziwić dobór tematu, bo wiele razy zarzekałam się, że nie oglądam żadnych seriali. To się zmieniło - udało mi się bowiem zorganizować sobie konto na Netflixie, z czego się bardzo cieszę. No i tak sobie różne rzeczy oglądam, pomalutku i bez maratonów, ale dosyć regularnie.

Nie zamierzam się jednak ograniczać tylko do Netflixa - pozostaje on moim głównym źródłem serialowym, ale nie jedynym. A pomysł na tę serię wpisów zaczerpnęłam z bloga "W sercu książki" :) No to co, zaczynamy!


1. Cień i kość (Shadow and Bone), sezon 1

Ach, jak ja marzyłam o tym, żeby ten serial obejrzeć!!! Wiecie doskonale, jak bardzo kocham uniwersum griszów stworzone przez Leigh Bardugo, więc możecie się także domyślać, jak bardzo cierpiałam, kiedy wszyscy oglądali ten serial, a ja nie mogłam. Dlatego właśnie "Cień i kość" poszedł na pierwszy ogień :D

sobota, 11 grudnia 2021

Tak działa miłość. Leigh Bardugo "Rządy wilków"

UWAGI: możliwe spoilery powieści wchodzących w skład uniwersum griszów. Jeśli chcesz przeczytać Dylogię Nikołaja, zrób to po zaznajomieniu się z Trylogią "Grisza" i Dylogią Wron - inaczej mało zrozumiesz.

"Rządy wilków" to drugi tom Dylogii Nikołaja, wchodzącej w skład uniwersum griszów. I szczerze przyznam, że bardzo obawiałam się tej powieści. Być może pamiętacie, jaką miłością obdarzyłam trylogię "Grisza" - pokochałam świat stworzony przez Bardugo, i to bardzo mocno. Dylogia Wron także mnie nie zawiodła, a historia Niny i Matthiasa złamała mi serce. "Język cierni", zbiór baśni z tego uniwersum, uświadomił mnie, że autorka pisze mistrzowsko nie tylko powieści, lecz że jest dużo bardziej wszechstronna. 

Rysa na tym pięknym obrazku pojawiła się w trakcie czytania pierwszego tomu Dylogii Nikołaja - "Króla z bliznami". To już nie było to. Autorka w tej powieści osiągnęła wyżyny absurdu, wszystko było takie abstrakcyjne, tak bardzo pozbawione jakichkolwiek podstaw... Bardugo zniszczyła tam według mnie historię Niny i jej ukochanego drüskelle, okazało się też, że poświęcenie bohaterów trylogii było nic niewarte. Później myślałam, że autorka wróci w wielkim stylu w "Żywotach świętych", nawiązujących mocno do trylogii. Niestety, także się zawiodłam. Chyba mi się więc nie dziwicie, że po "Rządy wilków" sięgnęłam z obawą?


Nina, jako Mila Jandersdat, dokonuje niemożliwego: zdobywa zaufanie największego łowcy czarownic, Jarla Bruma, i wraz z nim i jego rodziną wyrusza do stolicy Fjerdy. Nie może zawieść: w końcu jest szpiegiem ravkańskiego króla. Tymczasem Nikołaj i Zoya mają do pokonania kilka "drobnych" problemów: do żywych powrócił ich największy wróg, oprócz tego królowa Shu Hanu dokonała nieudanego zamachu na króla Ravki, po kraju rozszerza się plaga będąca pozostałością Fałdy, zachodnia Ravka planuje utworzyć własne państwo, Fjerda chce przeprowadzić atak na północy, a dodatkowo szerzą się plotki, że Nikołaj nie jest prawdziwym Lancovem, w przeciwieństwie do Vadika Demidova.

niedziela, 5 grudnia 2021

Mogło być lepiej - Leigh Bardugo "Żywoty świętych"

"Żywoty świętych" - tak brzmi tytuł książki, o której Wam dzisiaj opowiem. Żeby jednak wszystko stało się jasne, muszę już na wstępie zaznaczyć, że nie chodzi tu o świętych chrześcijańskich, lecz o "świętych" z jednego z uniwersów fantasy, a mianowicie uniwersum griszów.


Jeśli czytaliście Trylogię "Grisza" (recenzja pierwszego tomu tutaj), to pewnie pamiętacie, że główna bohaterka czytała tam książkę o dokładnie takim tytule jak ta, o której Wam opowiadam. Leigh Bardugo zastosowała tu taki sam myk jak J.K. Rowling, kiedy wydawała dodatki do Harry'ego Pottera (np. "Baśnie barda Beedle'a", które także czytali bohaterowie). I są to książki na podobnym poziomie: dobre, ale nie wybitne; do szybkiego przeczytania i szybkiego zapomnienia. No, może jednak "Baśnie..." były lepsze.

Znajdziemy tu przybliżenie postaci świętych, zarówno już nam znanych, jak i całkiem nowych. Nie spodziewajcie się jednak tak wspaniałych i rozbudowanych opowieści jak w "Języku cierni" (czyli innym dodatku do serii) - opis jednego świętego to zazwyczaj raptem dwie strony, czasem więcej (lecz to są już wyjątki). Na dwóch stronach bardzo trudno jest zawrzeć opowieść wzruszającą czy też mrożącą krew w żyłach, więc nie oszukujmy się, ale nie mogła wyjść z tego literatura wysokich lotów.

piątek, 24 kwietnia 2020

Leigh Bardugo "Król z bliznami"

Dobrze znacie moją miłość do twórczości Leigh Bardugo. Wystarczy spojrzeć chociażby na to, jak oceniałam pozostałe jej książki: dwa razy 10/10, raz 9/10, dwa razy 8/10 i raz 7/10. Przyznam jednak, że w "Królu z bliznami", jej najnowszej powieści, coś nie pykło...

Minęły trzy lata od wojny domowej w Ravce. Nikołaj Lancov, jako król, próbuje postawić kraj na nogi - jednak jest mu dość trudno, jako że potwór, w którego swego czasu przemienił go Zmrocz, nadal się w nim momentami odzywa... Kontrolę nad sobą pomaga młodemu królowi utrzymać Zoya, usiłująca także odbudować Drugą Armię, zdziesiątkowaną w czasie wojny.

Tymczasem we Fjerdzie Nina razem z Adrikiem (znanym nam już z Trylogii Grisza) i Leoni prowadzi misję mającą na celu wydobywanie griszów z kraju, który pała do nich nienawiścią. Musi się także zmierzyć ze stratą, jaką poniosła pół roku wcześniej oraz z tym, w jaki sposób przejawia się teraz jej moc.

Naprawdę sądziłam, że powieść ta wbije mnie w fotel. W końcu mamy tu połączenie w jednej powieści wątków z Trylogii Grisza i z Dylogii Wron. Niestety, rozczarowałam się. Jeśli nie chcecie spoilerów, nie czytajcie dalej. Zwykle tego nie robię, ale tym razem recenzję wprost nafaszeruję spoilerami, bo po prostu muszę się w pełni wyżalić.

piątek, 27 marca 2020

Leigh Bardugo "Język cierni"

Znacie już na pewno moją miłość do twórczości Leigh Bardugo. Tym razem przedstawię Wam zbiór baśni ze świata Griszów - a są to baśnie niezwykle klimatyczne i zaskakująco prawdziwe.

Znajdziemy tutaj sześć baśni - trzy z Ravki oraz po jednej z Nowoziemia, Kerchu i Fjerdy. I, co bardzo mi się spodobało, między tymi baśniami widać pewne różnice w klimacie, czytając je i znając charakter i specyfikę państw w uniwersum jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego dana baśń pochodzi z konkretnego kraju.

Pierwsza baśń, "Ayama i Cierniowy Las", pochodząca z Nowoziemia, jest moim zdaniem idealnym wstępem do całego zbioru. Leigh Bardugo we wszystkich opowieściach nawiązuje do znanych motywów, zmienia je jednak po swojemu, przekształca. Sprawia, że zachowania bohaterów znanych nam baśni nie wydają się już być tak nierealne, że wreszcie ci wszyscy ludzie zaczynają podejmować takie decyzje, jakie mogliby podjąć w niebaśniowym świecie. Czy bowiem rzeczywiście dobre jest zachowanie ojca Jasia i Małgosi, który pozwala ich macosze na wygnanie jego własnych dzieci do lasu - a potem dzieci wracają do niego bez cienia żalu? Dlaczego to Baba Jaga i macocha są czarnymi charakterami, a ojciec już nie? I "Ayama" wprowadza nas właśnie w taki klimat, pokazuje, jak bardzo nieprzystające do rzeczywistości są tradycyjne zakończenia baśni.

czwartek, 13 lutego 2020

Leigh Bardugo "Królestwo kanciarzy"

Jak pewnie pamiętacie, uwielbiam twórczość Leigh Bardugo. Kocham to, w jaki sposób historie przez nią stworzone potrafią mnie zaskoczyć, poruszyć, ale też rozśmieszyć. Uwielbiam uniwersum Griszów, które stworzyła, a także to, w jaki sposób na pozór odrębne serie splatają się ze sobą, tworząc jeden wielki świat, układając przedstawiane historie w konkretnej chronologii.

"Królestwo kanciarzy" to zakończenie dylogii Wron, ja jednak polecam czytać tę serię dopiero po Trylogii Grisza, jako że dopiero wtedy możemy w pełni zrozumieć wszystkie wątki, zauważyć wszystkie te momenty, w których autorka puszcza do nas oko.

Po powrocie do Kerchu i tym, co zrobił Jan Van Eck, ekipa Kaza musi jakoś się pozbierać i odzyskać to, co im się należy. Nadszedł czas odwetu na Van Ecku - a nie zapominajmy również o planie zemsty dotyczącym Pekki Rollinsa - cegła po cegle.

piątek, 27 grudnia 2019

Leigh Bardugo "Zniszczenie i odnowa"

Ta trylogia to chyba moje największe odkrycie tego roku. Kocham ją! Po prostu kocham, kocham, kocham. I tak się cieszę, że mam ją na swojej półce! Dzięki temu będę mogła do niej wracać, kiedy tylko mi się spodoba :) A będę wracać na pewno nie raz!

Po kolejnej potyczce ze Zmroczem Alina znajduje schronienie w podziemnych jaskiniach zamieszkanych przez fanatyków religijnych, którzy czczą ją jaką świętą, Królową Słońca. Dziewczyna jest bardzo osłabiona, a jej moc odwróciła się od niej. Marzy o tym, żeby wyjść na zewnątrz, znaleźć żarptaka i wreszcie zemścić się na Zmroczu, jednak wcale nie jest to takie proste...

Ostatni tom wreszcie przyniesie nam długo oczekiwane odpowiedzi. Co dalej z Fałdą Cienia? Co z niczewojami? Gdzie jest żarptak? Czy Zmrocz ma w sobie jeszcze choć odrobinę dobra? Czy Mal i Alina będą w stanie jeszcze kiedykolwiek być razem? Czy Nikołaj przeżył?

piątek, 13 grudnia 2019

Leigh Bardugo "Oblężenie i nawałnica"

Myślę, że śmiało mogę się już nazwać wielką fanką Leigh Bardugo. Pokochałam świat przez nią stworzony i cały czas mam ochotę na więcej i więcej. Całe szczęście jeszcze całkiem sporo mi zostało :) Już zacieram ręce.

Tymczasem skończyłam drugą część trylogii "Grisza". Alina i Mal uciekli do Nowoziemia, jednak nie będzie im dane długo cieszyć się wolnością. Zmrocz jest sprytniejszy od nich i szybko ich znajduje. Jak się też okazuje, ma niezwykłe dalsze plany co do losów Aliny...

Chętnie napisałabym coś więcej, bo dużo się dzieje, jednak nie chcę niepotrzebnie Wam spoilerować. Może najlepiej przekonajcie się sami. Dostajemy tu paru nowych bohaterów, zaś wśród nich najbardziej wyróżnia się Nikołaj. Idealny aktor, przywódca, przyjaciel, patriota, przechera, człowiek bezlitosny, pełen empatii, współczujący i rozumiejący. Niemożliwe, żeby to wszystko mieściło się w jednej osobie? A jednak ;) To po prostu Nikołaj. A co najważniejsze, postać ta została poprowadzona bardzo wiarygodnie.

środa, 30 października 2019

Leigh Bardugo "Cień i kość"

Pamiętacie moją recenzję "Szóstki Wron"? Byłam zachwycona światem wykreowanym przez Leigh Bardugo, opisanymi przez nią miejscami i magią griszów. Obiecałam sobie, że przeczytam kiedyś następną część (czyli "Królestwo kanciarzy" - czego jeszcze nie zrobiłam) oraz trylogię "Grisza", od której wszystko się zaczęło.

Taki oto był powód wypożyczenia przeze mnie z biblioteki "Cienia i kości", czyli pierwszego tomu trylogii. I wiecie co? Książka okazała się tak REWELACYJNA, że zanim doczytałam ją do końca, kupiłam sobie całą trylogię w nowym wydaniu!!! I ach! Jaka to była dobra decyzja!

Główną bohaterką jest Alina Starkov, kartografka, która razem ze swoją armią musi przedrzeć się na drugą stronę Fałdy Cienia - pasma najgłębszego mroku, w którym czają się potwory wyczulone na ludzki zapach. Wydawać by się mogło, że Alina jest zwykłą dziewczyną, jednak kiedy jej pułk atakują straszne volcry, wyzwala w sobie moc, o której istnieniu nawet nie miała pojęcia.

czwartek, 15 sierpnia 2019

Leigh Bardugo "Szóstka Wron"

Wokół "Szóstki Wron" narobiło się tyle szumu, że koniec końców miałam wobec niej bardzo wysokie wymagania. Dla niektórych książek bywa to czynnikiem powodującym spore rozczarowanie u czytelnika, który spodziewał się fajerwerków i cudów-niewidów, a dostał po prostu bardzo dobrą - lecz tylko bardzo dobrą - książkę. Bałam się, że z "Szóstką Wron" tak właśnie będzie... Jeśli więc jesteście ciekawi, czy powieść ta spełniła moje oczekiwania, zapraszam dalej :)

Kaz Brekker, członek gangu Szumowin, dostaje propozycję wartą trzydzieści milionów kruge. Ma włamać się do Lodowego Dworu, potężnej wojskowej twierdzy leżącej w zimnej i smaganej wiatrem Fjerdzie, uwolnić zakładnika (od którego odkryć zależy, czy świat nie stanie w chaosie) i przewieźć go z powrotem do Kerchu. Misja teoretycznie niewykonalna i samobójcza, Kaz jednak już wiele razy udowodnił, że nie zna słowa "niewykonalne".

Tytułowa "Szóstka Wron" to oczywiście ekipa włamująca się do Lodowego Dworu: Kaz, Inej, Nina, Matthias, Jesper i Wylan. I choć teoretycznie to Kaz jest głównym bohaterem, to moje serce podbiła postać Matthiasa, który jest poruszany tak sprzecznymi ze sobą emocjami, że stanowił wielką zagadkę - nigdy nie było wiadomo, co tym razem weźmie u niego górę i co zrobi. Dodatkowo historia jego i Niny, opisana po kawałeczku w powieści, bardzo mnie poruszyła; nie ma tam nic z cukierkowatości, jest mrok, ogromna przepaść... Zresztą, sami zobaczycie, bo to coś niesamowitego.

Jak mopsiki szybko dorastają! Bella Swift "Mopsik, który chciał mieć urodziny"

Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ...