Kiedy myślimy o literaturze wiktoriańskiej, najczęściej myślimy o powieściach sióstr Brontë lub Charlesa Dickensa, słowem, o powieściach bardziej obyczajowo-społeczno-(czasem)romansowych. Rzadko na myśl przychodzi nam fantastyka i tutaj właśnie cały na biało wkracza Herbert George Wells, publikujący od końca epoki wiktoriańskiej aż do 1939 r. "Niewidzialny człowiek" to natomiast jedna z jego pierwszych powieści.
Pewnego dnia w miejscowym pensjonacie melduje się dziwny gość. Nosi ubrania szczelnie zakrywające całe ciało, prowadzi tajemnicze chemiczne eksperymenty, a przy tym jest opryskliwy i niesamowicie łatwo go rozdrażnić. Wkrótce okazuje się, że odkrył sekret niewidzialności i nie ma wcale dobrych zamiarów...
"Niewidzialnego człowieka" chciałam przeczytać ze względu na to, że wspomina go w "Noelce" Małgorzaty Musierowicz Tomek Kowalik. Spodziewałam się jednakże opowieści o człowieku, który, po odkryciu niewidzialności, cierpi z powodu braku lekarstwa na nią i z powodu braku normalnego kontaktu z innymi ludźmi. W końcu, żeby nasz bohater był widoczny, musi zakryć każdy skrawek swego ciała, aby jego kontury wyznaczyły ubrania. Tymczasem otrzymałam opowieść o szalonym, złym naukowcu, który swoje odkrycia pragnie wykorzystać do niecnych celów. Bardzo mnie to zaskoczyło.
Nie będę zdradzać więcej, bo to cieniutka książka. Przyznam jednak, że nie zapada ona jakoś bardzo w pamięci, nie porywa. Oczywiście sam motyw niewidzialnego człowieka jest fascynujący, jednakże całokształt powieści mnie nie zachwycił. Mam wrażenie, że powieść była po prostu za krótka, żeby mogła w pełni wybrzmieć w mojej wyobraźni. Z drugiej strony, wiem, że czasem powieść wcale nie musi być długa, żeby rozpamiętywać ją godzinami, czego przykładem są czy to "Mały Książę", czy też "Oskar i pani Róża", obie objętościowo mniej więcej 2-3 razy cieńsze niż "Niewidzialny człowiek", a jednak tak poruszające. Może zatem po prostu między mną a "Niewidzialnym człowiekiem" coś nie zaiskrzyło i tyle.
Nie oznacza to jednak wcale koniec mojej przygody z twórczością pana Wellsa. Nie można zapomnieć o jego najsłynniejszej powieści (i to jeszcze z czasu epoki wiktoriańskiej), "Wojnie światów", opisującej inwazję Marsjan na Ziemię. Bardzo mnie ta powieść intryguje i z pewnością kiedyś po nią sięgnę. Raczej nie w najbliższym czasie, ale mam ją na liście do przeczytania ;) A "Niewidzialnego człowieka" oczywiście polecam wszystkim fanom Tomka Kowalika!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz