wtorek, 22 stycznia 2019

Ferenc Molnár "Chłopcy z Placu Broni"

Kiedy brałam do ręki tę cieniutką książkę, nawet nie domyślałam się, że mam do czynienia z powieścią tak mądrą i wartościową. "Chłopcy z Placu Broni" to opowieść nie tylko o grupie zwykłych-niezwykłych chłopców, to opowieść o wojnie i poświęceniu.

Fabuła jest bardzo prosta, lecz według mnie nie umniejsza to wcale jej wartości, a wręcz przeciwnie, sprawia, że główny wątek nie rozmywa się. Bohaterami są chłopcy, spędzający swój wolny czas na placu w pobliżu tartaku - Placu Broni. Jest to dla nich miejsce magiczne i niemal święte, ich małe, własne państwo. Okazuje się jednak, że wroga im grupa chłopców z Ogrodu Botanicznego (tzw. Czerwonoskórzy) chce zająć Plac, aby mieć więcej miejsca do gry.

Istotnie rozpoczynali wojnę z takich samych powodów, dla których prowadzi się prawdziwą wojnę. Rosja chciała mieć dostęp do morza, dlatego biła się z Japonią. Czerwonoskórym potrzebny był plac do gry w palanta, więc postanowili go zdobyć przez wojnę.

wtorek, 15 stycznia 2019

Andrzej Klimm "Stara Wesoła"

Czy znacie historię swojej najbliższej okolicy? Dla mnie taką jest Warszawa i uważam, że jej dzieje są bardzo interesujące. Dzisiaj mam dla Was recenzję książki o jej najmłodszej dzielnicy, a mianowicie Wesołej.

Znajdziemy tu mnóstwo ciekawych informacji - wyobrażam sobie, jak wiele trudu kosztowało autora zebranie ich wszystkich. Mimo to jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Wydaje mi się, że autor starał się zadowolić wszystkich mieszkańców Wesołej - a więc i tych z Groszówki, i tych ze Starej Miłosnej, i pozostałych... Najwięcej miejsca poświęcone jest jednak centrum Wesołej i tych okolic bliżej linii kolejowej - autor wyraźnie upodobał sobie ten wycinek dzielnicy i to daje się wyczuć. Nie byłoby to oczywiście nic złego, bo przecież historia tej okolicy również jest ciekawa, ja jednak jestem trochę rozczarowana tym, że pominięto część dziejów Starej Miłosnej. Nie znajdziemy tu bowiem nawet wzmianki o słynnej wśród mieszkańców tego osiedla karczmie "Szafa Gra" czy też o tym, że w dwudziestoleciu międzywojennym działało to uzdrowisko "Nasza Chata". Dobrze chociaż, że nie zapomniano o lotnisku szybowcowym, które kiedyś tu nieźle prosperowało, bo to bardzo ciekawy wycinek historii.

wtorek, 8 stycznia 2019

Lucy Maud Montgomery "Ania z Szumiących Topoli"

Z serią o Ani jest trochę jak z "Gwiezdnymi Wojnami". Czytać/oglądać chronologicznie czy według roku powstania? Jeśli przyjmiemy pierwsze założenie (którego jestem zwolenniczką), to "Ania z Szumiących Topoli" jest częścią czwartą, jeśli drugie - siódmą.

Pytanie to wydaje się o tyle ważne, że tom ten znacząco odbiega zarówno tematyką, jak i pewnym ładunkiem emocjonalnym od poprzednich. Wytłumaczmy to sobie więc spokojnie i po kolei. Tak więc, po pierwsze - tematyka. Tomy 1-3 nie poruszają zbyt wielu ciężkich tematów - jeśli już gdzieś są (np. śmierć Mateusza i Ruby, sieroctwo, pijaństwo pana Thomasa), to nie dominują całej książki. Zrobi nam się smutno, ale za chwilę razem z Anią podnosimy się z popiołów i nadal widać, że życie się nie skończyło, że jeszcze będzie dobrze. Tutaj jest inaczej. Wynika to z tego, że jest to jedna z późniejszych książek Montgomery, czuć w niej jakiś ból, a czasami nawet niechęć do świata. Ostatecznie i tak możemy spodziewać się, że wszystko zakończy się szczęśliwie, jednak po drodze na bohaterkę czeka wiele bezsennych nocy. I to wszystko trwa.

wtorek, 1 stycznia 2019

Rudyard Kipling "Kot, który zawsze chadzał własnymi drogami"

Witajcie w Nowym Roku! Dzisiaj mam dla Was recenzję pewnej starej bajki, przeczytanej w 2018. A tak nawiasem mówiąc, kolejne trzy recenzje też będą jeszcze zeszłoroczne - a potem zrobimy sobie jakieś podsumowanie. Do rzeczy.

Zapewne nigdy nie przeczytałabym tej książki - będącej wszak po prostu bajką dla dzieci - gdybym nie znalazła odwołania do niej w "Pat ze Srebrnego Gaju" oraz w "Ani na uniwersytecie". Postanowiłam sprawdzić, o co chodzi, i z uśmiechem zabrałam się w króciutką podróż do kociego świata.

Fabuła bajki jest bardzo prosta. Akcja dzieje się w czasach, w których człowiek i zwierzęta nie żyły jeszcze w żadnej przyjaźni, a wszyscy mieszkali w Wilgotnych, Dzikich Lasach. Wszystko zmieniła Kobieta, która stwierdziła, że nie chce już więcej prowadzić dzikiego życia i znalazła "ładną, suchą Jaskinię", w której roznieciła ogień.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Jane Austen "Opactwo Northanger"

Do "Opactwa Northanger" byłam nastawiona raczej z dystansem, ponieważ stwierdziłam, że to pewnie znowu jakaś historia miłosna, w której na bohaterów będą czyhać "niespodziewane" przeszkody, a wszystko i tak zakończy się ślubem. I w sumie wiele się nie pomyliłam - poza jednym faktem - pokochałam tę książkę!!!

Czytałam już wcześniej dwie powieści Jane Austen (a obiecałam sobie, że zapoznam się ze wszystkimi sześcioma). "Duma i uprzedzenie" nie podobała mi się zbytnio, a "Perswazje" były bardzo fajne, choć też bez większego szału. Gdzieś też spotkałam się z opinią, że "Opactwo" nie jest najlepszą powieścią tej znanej, brytyjskiej pisarki, więc nie jest ona aż tak popularna jak inne. Jak bardzo się zdziwiłam, czytając tę książkę - jest po prostu wspaniała <3

Główną bohaterką jest Katarzyna Morland, siedemnastolatka, która, z racji tego, że w sąsiedztwie nie ma zbyt wielu ludzi w jej wieku - poza licznym rodzeństwem - cierpi na brak przyjaciół i rozrywki. Swoją szansę na wbicie się do "towarzystwa" dostaje, kiedy przyjaciele rodziny, państwo Allen, postanawiają zabrać ją ze sobą na parę tygodni do Bath. Jak się okazuje, jest to dla Katarzyny wyjazd przełomowy.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Lucy Maud Montgomery "Ania na uniwersytecie"

Śmiało mogę stwierdzić, że "Ania na uniwersytecie" jest jedną z trzech najlepszych części całego cyklu (obok "Wymarzonego domu Ani" oraz "Rilli ze Złotego Brzegu"). Jest też zdecydowanie najbardziej romantyczna ze wszystkich ;)

Ten właśnie tom jest dla losów Ani przełomowy. Może ona nareszcie wyjechać na uniwersytet, aby dalej się kształcić i poszerzać swoje horyzonty. Pogłębia swoje przyjaźnie z seminarium, poznaje też nowych, ciekawych ludzi. Jedną z takich ciekawych osób jest Phil Gordon, piękna dziewczyna, która z czasem daje się lubić, chociaż, jak tak sobie pomyślę, ja bym się chyba z nią nie dogadała... To taka trochę "słodka idiotka", może tylko odrobinę bardziej inteligentna niż inne. W każdym razie - postać dosyć oryginalna, ale gdzie tam ją porównywać ze stateczną Dianą Barry czy też opanowaną Janką Andrews (lub, jak w tym tłumaczeniu, Jane)!

wtorek, 4 grudnia 2018

J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie mogłam się oderwać i pochłonęłam całość bardzo szybko, z drugiej chyba nie jestem gotowa na to, aby zaakceptować niektóre fakty przedstawione w tej książce. Ale od początku...

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko", jak wskazuje nam już okładka, jest scenariuszem sztuki teatralnej Jacka Thorne'a, napisanej na podstawie oryginalnej opowieści Rowling, Tiffany'ego i Thorne'a właśnie. Sam spektakl wzbudził swego czasu wiele emocji i kontrowersji, wystarczy sobie przypomnieć oburzenie jednych, a zachwyt drugich, kiedy okazało się, że w rolę Hermiony oraz jej córki Rose wcielą się czarnoskóre osoby. Ja sama należałam do grupy pierwszej, bo według mnie trzeba było dać kogoś zbliżonego wyglądem do Emmy Watson... Potem pojawiły się zarzuty rasizmu wobec tej właśnie grupy, co jest dla mnie kompletnie bez sensu. Ale wróćmy już może lepiej do scenariusza ;) Mamy tu sformułowanie: "na podstawie oryginalnej opowieści" - a ja się pytam, co to za oryginalna opowieść? Gdzie ona jest? Bardzo mnie to zaciekawiło, niestety jednak wujek Google milczy na ten temat.

Jak mopsiki szybko dorastają! Bella Swift "Mopsik, który chciał mieć urodziny"

Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ...