Po "O czym szumią wierzby" chciałam sięgnąć już dawno - konkretnie, odkąd w "Pat ze Srebrnego Gaju" znalazłam informację, że to tę właśnie powieść Pat i Bietka czytały pod Czuwającą Sosną. I wreszcie moje marzenie się spełniło :)
Jest to urocza historia o zwierzątkach; momentami zabawna, momentami melancholijna. Mamy więc poczciwego Kreta, co prawda na początku nieco naiwnego, jednak potem już prawdziwego bohatera. Jest rezolutny Szczur Wodny, mądry Borsuk - samotnik i wreszcie mój ulubieniec - Ropuch kochający szybką jazdę samochodami. Właściwie to połowa akcji w książce dotyczy przygód Ropucha - niezwykle zabawnych! - reszta zaś historii pozostałych zwierzątek.
I jak wspomnę sobie jeszcze raz Ropucha śmigającego autem i trąbiącego z zapamiętaniem, Ropucha w przebraniu praczki, Ropucha przechwalającego się swą mądrością i przebiegłością, a następnie pakującego się w jeszcze większe tarapaty, to uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Zdecydowanie Ropuch, władca "Ropuszego Dworu", jest postacią, której się nie zapomina.






