Coraz bardziej zaczynam wsiąkać w fantastykę. Kiedyś myślałam, że ten gatunek nie jest dla mnie, że mi się nie spodoba. Dzięki Leigh Bardugo i Brandonowi Sandersonowi zaczynam zmieniać zdanie. Niedługo okaże się wręcz, że jestem wielką fanką fantasy :D Jakby mi to ktoś powiedział jeszcze rok temu, to popukałabym się w czoło. Skoro więc polubiłam się z fantasy, pozostaje mi jedynie polubić się jeszcze z science fiction i horrorem. Co raczej się nie stanie. Chociaż, co ja tam mogę wiedzieć. W końcu nigdy nie czytałam nic z tej kategorii.
Ale wróćmy do "Rytmatysty".
Joel uczy się w Akademii Armedius, szkolącej Rytmatystów i zwykłych ludzi. Joel jednakże Rytmatystą nie jest, choć to jego wielkie marzenie i oddałby wszystko, aby się nim stać. Jego szansa już jednak minęła, chłopakowi pozostaje więc zgłębiać rytmatykę na własną rękę. A kim właściwie są Rytmatyści? Otóż, są to ludzie, którzy mają moc nadawania życia kredowym rysunkom.







