poniedziałek, 4 marca 2019

Neil Gaiman "Koralina"

Sama już nie wiem, co mam myśleć o Neilu Gaimanie - każdą z jego powieści, którą czytałam, odebrałam zupełnie inaczej. "Księga cmentarna" mnie zaintrygowała, "Amerykańscy bogowie" zniesmaczyli, a "Koralina" zauroczyła.

Główną bohaterką tej cieniutkiej książeczki jest dziewczynka, tytułowa Koralina - nie mylić z Karoliną - która po przeprowadzce do nowego domu odkrywa pewne tajemnicze drzwi (i już tu zaczyna działać na czytelnika magia, bo czy tajemnicze drzwi nie są czymś, co większość ludzi uwielbia?). Matka otwiera je i okazuje się, że są one zamurowane - czy aby na pewno to, co widzą, to prawda? A może drzwi otwierają się tylko dla nielicznych?

Jedną z tych nielicznych jest właśnie Koralina - pewnego dnia murowana ściana znika. Dziewczynka idzie znalezionym korytarzem, po czym przekonuje się, że na jego końcu jest mieszkanie identyczne jak jej własne, a urzędują w nim postacie bliźniaczo podobne do jej rodziców - tylko zamiast oczu mają czarne guziki...

wtorek, 26 lutego 2019

William Szekspir "Sen nocy letniej"

W ramach wprawki przed "Pukiem z Pukowej Górki" postanowiłam przypomnieć sobie "Sen nocy letniej". Wstyd przyznać, ale już nic nie pamiętałam... A szkoda, bo to dramat ciekawy i skłaniający do przemyśleń.

Znajdujemy tu pomieszanie elementów baśniowych i realistycznych. Z jednej strony mamy opowieść o zakochanych w sobie Lizandrze i Hermii, którzy jednak nie mogą być razem, bo ojciec dziewczyny woli, aby wyszła za Demetriusza (w którym z kolei kocha się Helena). Z drugiej strony czeka na nas baśń o perypetiach Króla Elfów, Oberonie, i Królowej - Tytanii. Pokłócili się oni ze sobą o pazia, Oberon więc, chcąc postawić na swoim, postanawia spłatać Tytanii figla, a jakiego, to już się dowiecie ze sztuki. Oba te wątki splatają się ze sobą, kiedy Oberon postanawia zaingerować w uczucia bohaterów za pomocą miłosnego napoju.

wtorek, 19 lutego 2019

Remigiusz Mróz "Zerwa"

Wiele osób mówiło, że cykl o Forście powinien zakończyć się po "Trawersie", mało tego - mi także po przeczytaniu "Deniwelacji" przemknęło to przez głowę. Cieszę się jednak, że odważyłam się sięgnąć po ostatni tom, bo nadrobił on akcją poziom poprzedniego w dwójnasób.

Forst budzi się w szpitalu, nie wiedząc, co się z nim działo przez ostatni czas. Sprawę dodatkowo komplikuje to, co opowiedziała mu Dominika Wadryś-Hansen - a mianowicie, że w górach znowu znaleziono trupa z monetą w ustach... Czy Bestia wróciła? W końcu nigdy nie znaleziono ciała Gjorda... I dlaczego Forst nic nie pamięta?

Ach, czego tutaj nie ma! Autor nikczemnie pogrywa sobie z naszymi emocjami. Jak tak można?! Ani chwili odpoczynku - cały czas nowe pytania, nowe zagadki do rozwiązania. W pewnym momencie już nie wiedziałam, kto jest dobry, a kto jest zły. I ta konsternacja: "Ja już nic nie rozumiem!". Doszło nawet do tego, że Forsta zaczęłam traktować jako głównego antagonistę, a Dominika spotkała się z moją sympatią i współczuciem, co wcześniej byłoby nie do pomyślenia. Role totalnie się odwróciły!

wtorek, 12 lutego 2019

Neil Gaiman "Amerykańscy bogowie"

O rany, jak długo to czytałam! Chyba coś koło miesiąca... Ale nic dziwnego, bo i stron dużo, i mała czcionka, i niewielkie marginesy... A w dodatku nie jest to książka do połykania na szybko - przy niej trzeba zwolnić, bo i nie da się inaczej.

Główny bohater, Cień, właśnie wychodzi z więzienia. Nie może się doczekać, kiedy zobaczy swoją ukochaną żonę Laurę, okazuje się jednak, że dopiero co zginęła w wypadku samochodowym. W pewnym momencie na drodze Cienia staje tajemniczy mężczyzna - pan Wednesday, który oferuje mu niezwykłą pracę i wciąga w świat amerykańskich bogów.

Zastanawialiście się kiedyś, co się stało z lokalnymi bogami, kiedy ich wyznawcy zaczęli przybywać do Ameryki? Wiem, że to dość absurdalne pytanie - no, w końcu ci bogowie nigdy nawet nie istnieli - wyobraźmy sobie jednak, że żyli naprawdę. Czy zostali tam, gdzie byli, czy też może przybyli za swoimi wyznawcami? Co się stanie, jeśli się o nich zapomni?

wtorek, 5 lutego 2019

Książka roku - 2018

Wiem, że sporo po czasie, ale cóż... wystarczy jedno słowo - sesja ;) Tak więc oto przed Wami lutowe podsumowanie roku 2018 - a co!

Zacznijmy sobie od cyferek. W minionym roku udało mi się przeczytać 47 książek. Nie jest to co prawda jedna książka tygodniowo, ale mnie ten wynik i tak zadowala, a to chyba najważniejsze. Może spróbuję w tym roku, ale wiadomo, nic na siłę. Grubaski też trzeba czytać, uzbierać 52 książki z samych cienkich to przecież nie żadna sztuka dla mola książkowego :)

Poznałam kilku nowych pisarzy, polskich i zagranicznych, zaczęłam czytać kryminały (a wcześniej wydawało mi się, że to będzie zbyt straszne) - nie mam w nich co prawda jeszcze wielkiego rozeznania, ale to przyjdzie, mam nadzieję, z czasem.

Żeby nie przedłużać - przedstawię Wam teraz 5 książek, które w tamtym roku uzyskały ode mnie ocenę 10/10 - po kliknięciu w tytuł przeniesiecie się do odpowiedniej recenzji :) Kolejność od dołu zdjęcia (brakuje tylko "Chłopców z Placu Broni", bo już od dawna są w bibliotece). Na samym końcu wpisu wybiorę książkę roku!

wtorek, 22 stycznia 2019

Ferenc Molnár "Chłopcy z Placu Broni"

Kiedy brałam do ręki tę cieniutką książkę, nawet nie domyślałam się, że mam do czynienia z powieścią tak mądrą i wartościową. "Chłopcy z Placu Broni" to opowieść nie tylko o grupie zwykłych-niezwykłych chłopców, to opowieść o wojnie i poświęceniu.

Fabuła jest bardzo prosta, lecz według mnie nie umniejsza to wcale jej wartości, a wręcz przeciwnie, sprawia, że główny wątek nie rozmywa się. Bohaterami są chłopcy, spędzający swój wolny czas na placu w pobliżu tartaku - Placu Broni. Jest to dla nich miejsce magiczne i niemal święte, ich małe, własne państwo. Okazuje się jednak, że wroga im grupa chłopców z Ogrodu Botanicznego (tzw. Czerwonoskórzy) chce zająć Plac, aby mieć więcej miejsca do gry.

Istotnie rozpoczynali wojnę z takich samych powodów, dla których prowadzi się prawdziwą wojnę. Rosja chciała mieć dostęp do morza, dlatego biła się z Japonią. Czerwonoskórym potrzebny był plac do gry w palanta, więc postanowili go zdobyć przez wojnę.

wtorek, 15 stycznia 2019

Andrzej Klimm "Stara Wesoła"

Czy znacie historię swojej najbliższej okolicy? Dla mnie taką jest Warszawa i uważam, że jej dzieje są bardzo interesujące. Dzisiaj mam dla Was recenzję książki o jej najmłodszej dzielnicy, a mianowicie Wesołej.

Znajdziemy tu mnóstwo ciekawych informacji - wyobrażam sobie, jak wiele trudu kosztowało autora zebranie ich wszystkich. Mimo to jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Wydaje mi się, że autor starał się zadowolić wszystkich mieszkańców Wesołej - a więc i tych z Groszówki, i tych ze Starej Miłosnej, i pozostałych... Najwięcej miejsca poświęcone jest jednak centrum Wesołej i tych okolic bliżej linii kolejowej - autor wyraźnie upodobał sobie ten wycinek dzielnicy i to daje się wyczuć. Nie byłoby to oczywiście nic złego, bo przecież historia tej okolicy również jest ciekawa, ja jednak jestem trochę rozczarowana tym, że pominięto część dziejów Starej Miłosnej. Nie znajdziemy tu bowiem nawet wzmianki o słynnej wśród mieszkańców tego osiedla karczmie "Szafa Gra" czy też o tym, że w dwudziestoleciu międzywojennym działało to uzdrowisko "Nasza Chata". Dobrze chociaż, że nie zapomniano o lotnisku szybowcowym, które kiedyś tu nieźle prosperowało, bo to bardzo ciekawy wycinek historii.

Jak mopsiki szybko dorastają! Bella Swift "Mopsik, który chciał mieć urodziny"

Kiedy byłam młodsza, zawsze żałowałam, że moje urodziny wypadają w wakacje, bo inne dzieci mogły przynosić do szkoły urodzinowe cukierki, a ...