
Jest ktoś taki, kto mnie czasem denerwuje i czyjej psychiki zupełnie nie ogarniam. Za dużo pali (choć jednocześnie próbuje rzucić nałóg), nałogowo przeklina, a jego poczucie humoru i metody podrywu sprawiają, że po prostu robię facepalm. Ktoś, kto jest zupełnie inny niż ja. O kim mowa? O Wiktorze Forście, komisarzu z Zakopanego.
Parę miesięcy temu zapoznałam się z "Ekspozycją", tomem pierwszym jego przygód - o ile w ogóle można je nazwać przygodami. To chyba jednak zbyt sielankowa nazwa na to, z czym zmaga się pan komisarz. To bardziej jak film akcji - zabili go i uciekł. Ale w czym to przeszkadza? To przecież czysta rozrywka, nic innego.
Teraz postanowiłam wrócić do Forsta i zobaczyć, co tam u niego dalej słychać. Aż sama się sobie dziwię, że tak długo z tym zwlekałam, zwłaszcza po tym, jak się skończył tom pierwszy, jednak chyba trochę się bałam znów zmierzyć się ze specyficzną osobowością tego pana. Okazało się jednak, że niepotrzebnie, ponieważ w tej części Forst jest znacznie mniej denerwujący, co więcej! - zaczęłam rozumieć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Również akcja jest bardziej statyczna - i bardzo dobrze, bo emocji i tak nie brakuje.