piątek, 5 lipca 2019

Remigiusz Mróz "Większość bezwzględna"

Remigiusz Mróz jest dosyć nierównym pisarzem. Raz pisze książkę, którą się po prostu połyka, nie patrząc na to, że właściwie to wypadałoby już pójść spać, bo rano będzie się wyglądać jak zombie, a raz pisze coś mega słabego. Pierwszy tom cyklu "W kręgach władzy", "Wotum nieufności", niesamowicie mi się spodobał - do tej pory sądzę, że to najlepsza książka Mroza, jaką do tej pory przeczytałam. Myślałam, że drugi tom również mnie zachwyci, niestety jednak spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Już dawno nie czytałam nic tak słabego.

Po wypadku Patryka Hauera nic w polskiej polityce nie jest już takie samo. Ponieważ poseł UR-u został tymczasowo wykluczony z życia politycznego - jest w śpiączce farmakologicznej - konstruktywne wotum nieufności staje się bezzasadne, nie można bowiem obalić rządu bez wskazania kandydata na nowego premiera. Kto więc stanie się takim kandydatem i uzyska potrzebną większość głosów? Jak przyjmie taką sytuację Hauer, kiedy już się wybudzi, w dodatku sparaliżowany od pasa w dół?

wtorek, 2 lipca 2019

Emily Brontë "Wichrowe Wzgórza"

Czasem bierzemy się za jakąś książkę, mając w głowie pewne założenie co do tego, co znajdziemy w środku. A ona tymczasem okazuje się być zupełnie inna niż zakładaliśmy... Tak właśnie miałam z "Wichrowymi Wzgórzami". Myślałam, że to romans w stylu Jane Austen, wiecie, bohaterowie, którym kibicujemy, sielankowy klimat ziemiaństwa w XVIII-XIX wieku, może także ironia czy też sceny humorystyczne. A tutaj - niespodzianka! - nic z tych rzeczy!

Po pierwsze, czy to romans? Raczej bym go tak nie nazwała. Jest to opowieść oparta na dziejach kilku pokoleń mieszkańców dwóch posiadłości - Wichrowych Wzgórz i Drozdowego Gniazda. Osobami, które łączą te wszystkie opowieści, są służąca Nelly (która opowiada tę historię dzierżawcy Drozdowego Gniazda, Lockwoodowi - a który przekazuje tę historię nam) oraz Heathcliff. I to właśnie osoba Heathcliffa jest tutaj najważniejsza. To właśnie między nim a Katarzyną Earnshaw rodzi się miłość, jest to jednak miłość destrukcyjna, toksyczna, żądna zemsty i pełna wzajemnych pretensji. To uczucie wręcz demoniczne, sprawiające, że z duszy człowieka zaczynają wypływać wszystkie brudy, niszcząc to, co napotkają po drodze, nie zważając na nikogo i na nic. To właśnie z zawiedzionej miłości i poniżenia rodzi się chęć zemsty, zatrucia życia osobom, które przecież nie są winne postępowaniu swoich przodków.

piątek, 28 czerwca 2019

Lucy Maud Montgomery "Rilla ze Złotego Brzegu"

Wspaniała książka o kobietach, które zostają w domu, kiedy mężczyźni idą na wojnę. O matkach, żonach, siostrach i ukochanych. O tym, jak wojna potrafi zmienić człowieka, nawet jeśli nie znajduje się bezpośrednio na linii frontu. O tym, jak żyć, kiedy mężczyźni, których kochamy, wyruszają w bój. O czasie, kiedy kobiety muszą żyć w ciągłej niepewności, kiedy każdego dnia czekają na list z okopów, kiedy czytają listy poległych z nadzieją, że nie znajdą na nich dobrze sobie znanego nazwiska.

"Rilla ze Złotego Brzegu" to książka niesamowicie piękna i dojrzała. Opowiada historię Rilli Blythe, młodej dziewczyny, której pierwsze lata młodości zakłóciła I wojna światowa. Akcja toczy się od dnia, w którym gazety podały wiadomość o zamachu na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie aż do końca Wielkiej Wojny. Możemy zaobserwować, jak zmieniają się nastroje w społeczeństwie, jak ludzie z lekkim oporem przyjmują wiadomość o nadchodzącym konflikcie. Każdy obstawia, że wojna będzie trwała zaledwie kilka miesięcy - w końcu, jak rozumuje brat Rilli, Walter, "wojna była straszną, obrzydliwą rzeczą, zbyt straszną i zbyt ohydną, aby mogła się zdarzyć w dwudziestym wieku między cywilizowanymi narodami".

środa, 8 maja 2019

Lucy Maud Montgomery "Dolina Tęczy"

"Dolina Tęczy" jest piękną opowieścią o dzieciństwie, o radościach i smutkach wieku dziecięcego, kiedy to człowiek pragnie jak najszybciej wybiec w swoje ulubione miejsce, a kawałek ziemi przekształca się w jego wyobraźni w coś zupełnie innego. Pamiętam do dzisiaj, jak bawiłam się w ogródku u babci, że jestem kucharką i robiłam zupy z błota albo że jestem bohaterką, która dzielnie wkracza do mrocznego zamku (ciemnej stodoły), skąd dobiegają ryki potwornych stworzeń (byki mocujące się z łańcuchami). Także dzieci Ani i Gilberta miały takie swoje zaczarowane miejsce - dolinkę niedaleko domu, którą nazwały Doliną Tęczy.

O ile z "Ani ze Złotego Brzegu" najbardziej polubiłam Di, tak teraz palmę pierwszeństwa dostał ode mnie Walter, mały poeta o ciemnych włosach i melancholijnych, szarych oczach. Poznajemy też resztę dzieci, znowu jednak mam wrażenie, że autorka niezbyt lubiła najmłodszego syna Ani, Shirleya. Był taki pominięty! - zawsze gdzieś w tle, bardziej zżyty ze służącą, Zuzanną Baker niż z własną matką. I tu także chciałabym dodać parę słów o Zuzannie. Mam do niej mieszane uczucia - z jednej strony da się lubić, jest taką gorszą wersją Judysi z "Pat ze Srebrnego Gaju", a przy tym jest taka "swojska". Z drugiej strony nie mogę jej wybaczyć, że właściwie odebrała Ani syna - zobaczcie tylko na ten nieco długi, lecz całkowicie obrazujący sytuację cytat:

czwartek, 2 maja 2019

Remigiusz Mróz "Zaginięcie"

Po pierwszym, niezbyt przekonującym tomie, postanowiłam dać serii o Chyłce jeszcze jedną szansę. I dobrze się stało - teraz już wiem, że na dwóch częściach nie popuszczę. Chyba trzeba zarezerwować w bibliotece "Rewizję" :) I to szybko.

Z domu letniskowego małżeństwa Szlezyngierów znika ich trzyletnia córeczka. Wkrótce rodzice dziewczynki stają się głównymi podejrzanymi - wszak alarm przez całą noc był włączony, brak też śladów włamania czy porwania. I choć rodzice zarzekają się, że nie zrobili nic złego małej Nikoli, tak naprawdę nikt im nie wierzy - pozbycie się dziecka przez Szlezyngierów wydaje się jedyną prawdopodobną wersją. Matka dziewczynki zwraca się z prośbą o pomoc do swojej dawnej koleżanki z liceum - specyficznej adwokat Joanny Chyłki. Ta przyjmuje sprawę i tak się to wszystko zaczyna...

Obawiałam się nieco kolejnej konfrontacji z Chyłką. Jest to postać, z którą z pewnością nie dogadałabym się w realnym życiu, więc czytanie o jej przygodach jest jednak trochę wyzwaniem. Chyłka jest bardzo silną kobietą, bezkompromisową, a w dodatku klnie jak szewc. Myślę, że nie wytrzymałabym z nią w jednym pokoju nawet pięciu minut, podziwiam więc Kordiana - jej aplikanta - że zdołał odnaleźć z nią wspólny język. Zordon to chłopak, który budzi moją sympatię - mogłabym się z nim zakumplować, gdyby istniał naprawdę - więc dobrych relacji z Chyłką mogę mu tylko pogratulować.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Neil Gaiman "Mitologia nordycka"

Ciągnie mnie do mitologii wszelkiego rodzaju. Marzy mi się znowu przeczytać grecką, poznać także słowiańską (dlaczego ja jej jeszcze nie znam, przecież to mity naszych przodków!)... Od czego zacząć? Ano, może od tego, co już mam w szafie ;) A chodzi o "Mitologię nordycką" Neila Gaimana!

Wcześniej coś tam o owej mitologii wiedziałam, a mianowicie, że jest Odyn, Thor (od piorunów) i Loki. I że była ona tam, gdzie Wikingowie. W tym momencie wiedza ta wydaje mi się niesamowicie uboga, cieszę się też, że Gaiman mitologią nordycką potrafił mnie naprawdę zainteresować.

Myślę, że czytaliście kiedyś "Mitologię" Parandowskiego. Wiem, że tamta była grecka, posłuży mi jednak jako powszechnie znany wzór. Ważne w niej były dwie rzeczy: ciekawie opowiedziane mity oraz rzetelnie poprowadzone wątki naukowe. Razem dawało to taką całość, która może być dla mnie właśnie wzorem mitologii idealnej. Jak się ma do takiego wzorca Gaiman? Mamy doskonale rozwinięty element pierwszy - mity opowiedziane są w sposób bardzo interesujący, przystępnym językiem, ale "z klimatem". Tutaj brawa. Jeśli zaś chodzi o element drugi, czyli teksty naukowe dotyczące kultury, archeologii i obrzędów, to tego tu nie znajdziemy. Nie uznałabym tego jednak za jakiś minus nie do wybaczenia. Należy pamiętać, że Parandowski tym, o czym pisał, zajmował się zawodowo, Gaiman jest zaś po prostu pisarzem chcącym przybliżyć swoim czytelnikom mitologię, którą kocha. Doceńmy więc to, że przynajmniej nie udaje specjalisty od rzeczy, na których się nie zna.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Lucy Maud Montgomery "Ania ze Złotego Brzegu"

Właściwie to nie wiem za bardzo, co mam napisać o tej książce. Montgomery to moja ukochana autorka, a stworzoną przez nią Anię bardzo lubię, mimo to jednak w tej części coś mi po prostu nie zagrało i nawet nie wiem, co - ciężko mi to przyznać, ale musiałam przez nią trochę "brnąć".

Chyba po prostu nie odczuwałam tu takiego klimatu jak w pozostałych książkach autorki, brakowało mi trochę opisów pięknego krajobrazu, nie mamy tu bowiem ani tak dużo lasów i uroczych polanek jak np. w "Ani z Zielonego Wzgórza", ani też nie odczuwamy morskiej bryzy jak w "Wymarzonym domu Ani".

Być może pewien wpływ miała na to także zbyt duża liczba bohaterów... Chociaż bowiem w tytule mamy Anię, nie jest to tak naprawdę całkowicie książka o niej. Może bardziej w 1/3... A reszta to już przygody jej dzieci - to prawda, bardzo miłych, ale to już jednak nie to samo...

Zapowiedzi książkowe na październik

Jesienią jak zawsze czeka nas wysyp ciekawych premier. Zapraszam na szybki przegląd :) 1. Oni wrócili Marta Bijan / Uroboros / 14 październi...