No i stało się. Chyłka znowu zaczęła mnie denerwować. Myślałam, że po tomie drugim będę ją rozumiała coraz lepiej, ale jednak... nie. Wkurza mnie i tyle. I tak, przyznam od razu, "Rewizja" mnie rozczarowała. Bardzo.
Na początek krótko o akcji. Chyłka po odejściu z kancelarii Żelazny & McVay zatrudnia się w boksie w Arkadii, gdzie udziela porad prawnych. Wie, że jako adwokat jest już spalona, ponieważ po tym, jak wyrolowała Szlezyngiera, nikt normalny nie weźmie jej jako obrońcy. Trafia się jej jednak pewien klient, którego poznaje właśnie w Arkadii, a którego sprawa staje się bardzo głośna. Klientem tym jest Bukano - pewien Rom, którego prokuratura wkrótce oskarża o zabójstwo swojej żony i córki. Jak twierdzi Cygan, nie jest on winny, sprawę komplikuje dodatkowo to, że ubezpieczyciel nie chce wypłacić mu pieniędzy po stracie rodziny. A kto obsługuje prawnie firmę ubezpieczeniową? Kancelaria Żelazny & McVay. A konkretnie Lew Buchelt, nowy patron Zordona.






