wtorek, 27 listopada 2018

Budge Wilson "Droga do Zielonego Wzgórza"

Oto przed Wami największe czytelnicze rozczarowanie roku 2018. Książka, którą tak chciałam przeczytać i w której pokładałam tak wielkie nadzieje, okazała się niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Nie ma co ukrywać, jest mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż zrobić, nie będę żadnej recenzji słodzić na siłę, czasem trzeba po prostu przełknąć rozczarowanie i postarać się zapomnieć o danej pozycji jak najszybciej.

"Droga do Zielonego Wzgórza" trafiła na moją listę książek do przeczytania już bardzo dawno temu, ale nie było nam jakoś po drodze. Jestem wielką fanką Lucy Maud Montgomery, bardzo chciałam więc przekonać się, jak Budge Wilson - pochodząca z Nowej Szkocji w Kanadzie, a więc z miejsca, gdzie wychowała się Ania Shirley - przedstawi losy rudej dziewczynki, zanim jeszcze przybyła do Cuthbertów.

czwartek, 15 listopada 2018

Remigiusz Mróz "W cieniu prawa"


- Jak się nazywasz?
- Erik.
- Erich?
- Matka zawsze twierdziła, że Erik - zaoponował. - Po polsku Eryk, po niemiecku Erich, a ja według niej byłem gdzieś pośrodku.

Galicja, rok 1909. Erik Landecki, pochodzący ze zgermanizowanej rodziny Ślązaków, zostaje przyjęty na stanowisko czyścibuta w austro-węgierskim dworku. Wszystko układa się po jego myśli, dopóki nie zostaje zamordowany dziedzic rodu von Reignerów, Julius. Erik, jako nowa osoba we dworze, zostaje oskarżony o morderstwo...

Przyznam, że początkowo książka mnie zachwyciła. To taki kryminał w stylu retro, a więc coś, z czym jeszcze nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Wszyscy bohaterowie są jak żywi, a akcja niesamowicie wciąga. Naprawdę nie mogłam się oderwać, pochłaniając stronę za stroną. Jeszcze większe oczy zrobiłam, kiedy okazało się, że zagadka zostaje rozwiązana już w połowie książki. Potem z takiego właściwego kryminału "W cieniu prawa" przerodziło się bardziej w powieść o zemście. Nie spodziewałam się tego, ale muszę przyznać, że to ciekawy zabieg i bardzo mi się spodobał.

czwartek, 8 listopada 2018

Lucy Maud Montgomery "Ania z Avonlea"

Obiecałam sobie w tym roku, że przypomnę sobie wszystkie tomy serii o Ani Shirley. Szybko zdałam sobie jednak sprawę z tego, że przyjemności trzeba sobie rozsądnie dawkować, a zbyt szybko kończyć przygody z Anią nie chciałam, odkładałam więc czytanie kolejnych części na jeszcze chwilkę... i jeszcze... W tak zwanym międzyczasie udało mi się nawet przeczytać kilka tomów opowiadań Montgomery, a Ania nadal czekała na półce.

W końcu powiedziałam sobie: "dość". Trzeba w końcu dokończyć to, co się zaczęło. Tak oto z radością wzięłam w ręce "Anię z Avonlea" i mogę tylko żałować, że tak długo to odkładałam. Dopiero teraz widzę, jak bardzo brakowało mi klimatu książek Montgomery. Opowiadania to jednak nie to samo - trwają stanowczo za krótko!

Po tym, jak Ania zrezygnowała ze stypendium i wyjazdu na uniwersytet, objęła swoją dawną szkołę w Avonlea. Dziewczyna marzy o tym, żeby jej uczniowie ją pokochali, chce wtłoczyć w ich umysły żądzę wiedzy i ciekawość do świata. Okazuje się jednak, że bycie nauczycielką nie jest wcale takie proste!

sobota, 3 listopada 2018

Remigiusz Mróz "Deniwelacja"

Oto przed nami przykład sytuacji, w której pewnych serii już nie powinno się kontynuować. Tak to jest, kiedy autor zbyt zżyje się z bohaterami i już nie potrafi z nimi rozstać - pisze ciąg dalszy ich przygód, pytanie tylko... po co?

W górach znowu znaleziono zwłoki. Tym razem nie żyje grupa kobiet; czyżby Bestia z Giewontu znalazła kontynuatora? A może kontynuatorkę? I dlaczego jedna z martwych dziewczyn ma na sobie koszulę i czapkę Forsta?

Podczas gdy Dominika Wadryś-Hansen i Edmund Osica zachodzą w głowę, gdzie też podziewa się były komisarz, czytelnicy mogą śledzić jego misję w Hiszpanii. Wiemy, co robi Forst, nieznana jest jednak przyczyna jego postępowania, a autor długo trzyma nas w niepewności. W każdym razie - podczas czytania nasuwa się pytanie: Forst, co ty odwalasz?

piątek, 26 października 2018

Neil Gaiman "Księga cmentarna"

Twórczość Neila Gaimana kusiła mnie już od dawna. Kiedy tylko zobaczyłam te przepiękne okładki od wydawnictwa MAG, postanowiłam, że chcę mieć chociaż jedną z nich na swojej półce, żeby się nią zachwycać i czytać, czytać, czytać... Wybrałam się więc do biblioteki i zadecydowałam, że na pierwszy ogień pójdzie "Księga cmentarna".

Historia przedstawiona w książce jest naprawdę niezwykła. Głównym bohaterem jest chłopiec, Nikt Owens (w skrócie Nik), którego rodzinę niegdyś zamordowano, a jemu udało się ujść z życiem dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Schronienie znajduje na miejscowym cmentarzu, gdzie od tej pory żyje i wychowuje się. Duchy - mieszkańcy cmentarza - stają się jego rodziną i najlepszymi przyjaciółmi. Z tyłu okładki możemy przeczytać, że "Nik musi uczyć się życia od umarłych" i w sumie nie potrafiłabym ująć tego lepiej.

niedziela, 21 października 2018

J. K. Rowling "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

Czytanie ostatniej części Harry'ego Pottera starałam się przeciągnąć tak długo, jak to tylko możliwe. Nie chciałam rozstawać się ze światem wykreowanym przez Rowling ani z bohaterami, którym towarzyszyłam przez tyle czasu. W końcu jednak skończyłam po raz kolejny cały cykl i nadal myślę o wszystkim, co się tam wydarzyło.

Jeśli chodzi o fabułę, to zdradzę tylko tyle, że Harry, Ron i Hermiona szukają horkruksów. Więcej informacji zakrawa na niepotrzebny spoiler, a ja nie mam zamiaru zabierać Wam przyjemności dowiadywania się wszystkiego samemu.

Cała historia Harry'ego - od tomu pierwszego do ostatniego - to po prostu majstersztyk. Prawdziwy geniusz. To, jak wszystkie dotychczasowe wątki łączą się w "Insygniach Śmierci", jest niesamowite. W tym tomie wszystkie pytania nareszcie zostają rozwiane, jednak pojawiają się też nowe - i też na szczęście wyjaśnione. Autorka zasiała w czytelniku wątpliwości co do tego, czy Albus Dumbledore, do tej pory będący niejako w serii uosobieniem mądrości i dobra, naprawdę był taki wspaniały. I te wątpliwości trzymają nas niemal do samego końca.

wtorek, 16 października 2018

Lucy Maud Montgomery "Takie jak Ania"

I oto przed nami kolejny zbiór opowiadań autorstwa Lucy Maud Montgomery. Tym razem główną rolę odgrywają osoby samotne czy też pozbawione krewnych. Nie zawsze są to dzieci, właściwie to w dużej mierze mamy do czynienia z osobami już dorosłymi lub wkraczającymi w dorosłość. Tytuł tego zbioru może sugerować nam podobieństwo wszystkich historii do losów Ani Shirley, bohaterki "Ani z Zielonego Wzgórza", jednakże czynnikiem łączącym te opowiadania nie jest taki sam los, lecz raczej samotność lub sieroctwo.

Muszę przyznać, że podobały mi się te opowiadania - jak zresztą wszystko, co wyszło spod pióra Montgomery. Jest tu radość i smutek; momentami opowiadania mogą wydawać się nieco naiwne z racji tego, że zbiegi okoliczności tu przedstawione nie są zbyt realne, ale co to komu przeszkadza? Ja tam lubię szczęśliwe zakończenia.

W zbiorach "Panna młoda czeka" i "Szczęśliwa pomyłka" nie miałam ochoty poznać dalszych losów bohaterów opowieści, tutaj jednak się to zmieniło. Najbardziej ciekawi mnie, co stało się z Charlottą z "Dwóch dam" później, jak potoczyło się jej życie. Przywiązałam się do tej dziewczynki.

Zapowiedzi książkowe na październik

Jesienią jak zawsze czeka nas wysyp ciekawych premier. Zapraszam na szybki przegląd :) 1. Oni wrócili Marta Bijan / Uroboros / 14 październi...