Wszechświat uwziął się na mnie. Oto już po raz drugi w ciągu zaledwie trzech miesięcy w moje ręce wpadła książka z nawiązaniami do filmu "Top Gun". Po raz pierwszy sytuacja taka miała miejsce przy "Życiu po tobie" Klaudii Bianek (która to powieść była takimi nawiązaniami wprost nafaszerowana), po raz drugi niedawno przy lekturze "Be My Ever" Julii Biel, w której to główny bohater odziedziczył imię po postaci granej przez Toma Cruise'a (jego matka - matka bohatera, nie Cruise'a - była wielką fanką "Top Gun"). A musicie mi uwierzyć, ja naprawdę wcale nie szukałam motywu tego filmu - nawet go nie lubię!
Everlee, chcąc odciąć się całkowicie od swojej przeszłości, wyjeżdża na odległy (przynajmniej od Arizony) kraniec Stanów - bo aż do New Jersey. Tam, z daleka od rodziny, która się jej wyrzekła, zaczyna studia i poznaje przystojnego futbolistę Mavericka, który - jak się wkrótce okazuje - pisze wiersze i, tak jak ona, również mierzy się z duchami przeszłości.






